3 najsłynniejsze rynki staromiejskie w Polsce

Żaden z nich nie jest najstarszy, żaden nie jest największy, ale to właśnie z ich powodu starówki Wrocławia, Krakowa i Gdańska co roku odwiedzają tysiące turystów. Przedstawiamy prawdziwy triumwirat wśród polskich rynków staromiejskich.

Wrocław

Według wielu opinii to właśnie wrocławski rynek jest tym najpiękniejszym. Wrocławianie lubią powtarzać, że również największym. Nie jest to do końca prawda, bowiem powierzchnia głównego placu we Wrocławiu wynosi ok. 3.8 ha, co sprawia, że jest on mniejszy niż jego krakowski odpowiednik (4 ha). Jednak dzięki sprytnemu dodaniu przylegającego do Rynku Placu Solnego, rzeczywiście otrzymujemy największy wielkomiejski rynek w Polsce i jeden z największych w Europie.

Zabieg sprytny, ale staje w opozycji do faktów – Plac Solny jest odrębnym bytem urbanistycznym, który, owszem, jest połączony przekątniowo z Rynkiem, ale ma własną nazwę, historię i po prostu zasługuje na indywidualne traktowanie. Doliczanie jego powierzchni do rynku głównego przypomina trochę radość z wysokości pensji brutto – cieszy oko na papierze, ale rzeczywistość brutalnie weryfikuje różnicę.

Przy okazji omawiania wyjątkowości rynku dolnośląskiej stolicy, warto w ogóle wyjaśnić, skąd wzięło się słowo rynek. Wywodzi się z ono niemieckiego terminu ring i w dosłownym tłumaczeniu oznacza pierścień, jednak w urbanistyce określa specyficzny typ głównego miejskiego placu z centralnie umieszczonym blokiem zabudowy, np. ratuszem.

Wrocławski rynek został wytyczony w XIII wieku i ma wymiary 213 na 178 m. Pierwotnie był placem targowym. Dzisiaj pełni rolę kulturalnego, rozrywkowego i kulinarnego serca miasta. Okalająca rynek z czterech stron zwarta formacja kamienic to wesoły i kolorowy zbiór budynków z różnych epok i stylów architektonicznych. Należy tu wymienić:

  • Jaś i Małgosia. Dwie średniowieczne kamienice, które powstały w XV wieku. Ich charakterystyczną cechą jest arkadowa brama łącząca obydwa budynki, na której widnieje łaciński napis „Mors Ianua Vitae” – „Śmierć bramą życia”. Pod arkadą znajdowało się wejście do zlikwidowanego w XVIII wieku cmentarza przynależącego do sąsiedniego kościoła pod wezwaniem św. Elżbiety Węgierskiej. Aktualnie w Małgosi znajduje się lubiany przez wrocławian pub, w którym można zejść do historycznej piwnicy, by nad kuflem złocistego trunku podumać o ubiegłych stuleciach.
  • Ratusz. W zasadzie dwa ratusze. Stary Ratusz i Nowy Ratusz to dominujące elementy zabudowy rynku. Szczególną uwagę zwracają strzeliste pinakle późnogotyckiego Starego Ratusza i jego pięknie zdobiona tarcza zegarowa. W ratuszowych podziemiach znajduje się najstarsza wrocławska piwiarnia – Piwnica Świdnicka – działająca już w latach 1273-2017!
  • Miejska Kasa Oszczędności. Biurowy budynek, który odznacza się na tle pozostałych kamieniczek swoim surowym modernistycznym wyglądem. Powstał w latach 30. XX wieku. W budynku znajduje się jedyny w Polsce wciąż działający paternoster, czyli jeżdżąca ze stałą prędkością winda bez drzwi, która nie zatrzymuje się poszczególnych kondygnacjach. 

Legenda w tle: W 1418 roku we Wrocławiu wybuchł bunt cechowy, na czele którego stanął bednarz, Jakub Kreuzberg. Rzemieślnicy zgromadzeni w cechach byli niezadowoleni ze sposobu, w jaki Rada Miejska władała miastem. W rezultacie burmistrz i sześciu rajców zostało ściętych, a na ich miejsce powołano nowych urzędników. W dwa lata po tych wydarzeniach Zygmunt Luksemburski, dziedzic czeskiej korony, do której należał w XV wieku Wrocław, skazał na śmierci przywódców buntu, a ich pozbawione ciał głowy zakopano pod ścieżką wiodącą od kamieniczek Jaś i Małgosia do odległej o kilkadziesiąt metrów bramy kościelnej, by nigdy nie zaznali spokoju. Warto o tym pomyśleć, znajdując się w starych piwnicach pubu Małgosia, mniej więcej na głębokości miejsca spoczynku nieszczęsnych buntowników.

Kraków

Perła w polskiej koronie i to dosłownie. Do 1596 roku Kraków był stolicą Polski i siedzibą polskich królów. To właśnie w tym roku Zygmunt III Waza postanowił przenieść swoją siedzibę do prowincjonalnej wówczas Warszawy. Co ciekawe, ostateczna przeprowadzka monarchy odbyła się dopiero w 1609 roku i to właśnie ta data powinna być uznana za faktyczne przeniesienie stolicy, o ile w ogóle możemy o jakimkolwiek przenoszeniu mówić. Dlaczego?

Z prawnego punktu widzenia Kraków był polską stolicą aż do III rozbioru. To tam odbywały się królewskie koronacje i to gród Kraka figurował jako miasto stołeczne we wszystkich oficjalnych dokumentach. Jednak rzeczywistym ośrodkiem władzy stała się Warszawa. Stamtąd łatwiej było rządzić rozległym, liczącym blisko milion kilometrów kwadratowych polsko-litewskim państwem.

Wróćmy jednak do sedna sprawy, czyli krakowskiego rynku, którego żadna decyzja polityczna nie była w stanie odrzeć z królewskiej prezencji. Sam plac został wytyczony w 1257 roku i ma wymiary 200 m x 200 m, co sprawia, że jest jednym z największych rynków średniowiecznych w Polsce. Do rynku prowadzi 11 ulic, a w jego obrębie znajdziemy imponującą liczbę atrakcji turystycznych. Co ciekawe, wbrew powszechnie panującej opinii nie jest to największy staromiejski rynek w Polsce. Za to na pewno góruje nad innymi głównymi placami mnogością zabytków i historyczną zabudową. Prawie wszystkie budynki tworzące kompleks rynkowy liczą sobie po kilka stuleci..

Do najważniejszych należą:

  • Kościół Archiprezbiterialny Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Powszechnie znany jako kościół Mariacki. Budowany w XIV i XV wieku, a rozbudowywany na przestrzeni kilku kolejnych wieków. W szesnastym stuleciu jego wnętrze wzbogaciło się o słynny na cały świat Ołtarz Wielki spod ręki nie mniej słynnego Wita Stwosza. 
  • Sukiennice. Historycznie budynek o przeznaczeniu handlowym, w którym mieściły się kramy oferujących rozmaite towary kupców. Sama nazwa sukiennice wywodzi się właśnie od handlarzy sprzedających sukno. W średniowieczu budynki sukiennic bardzo często budowano tuż przy głównym ratuszu miejskim. 
  • Alchemia. Nie jest to zabytek, ale nie samymi zabytkami człowiek zwiedzający żyje. Kochany przez krakowian pub nie znajduje się bezpośrednio przy krakowskim rynku, ale przy odrobinie chęci, której nie brakuje miłośnikom nocnego życia, można wpisać go w szerszy krajobraz Starego Miasta. Naznaczone woskiem stoły, literacko-artystyczny genius loci oraz różnorodna klientela tworzą wybuchową mieszankę, która od dekad przyciąga do Alchemii śmiałków znudzonych wymuskaną poprawnością współczesnych lokali. Tam trzeba być i to poczuć.

Legenda w tle: Tuż przy Rynku Głównym w Krakowie stoi Pałac Krzysztofory, który według legendy był siedzibą czarnoksiężnika Twardowskiego. W jego podziemiach znaleźć można iście diabelski labirynt korytarzy. Dlaczego diabelskich? Zgodnie z przekazem legendy podziemia służyły za skarbiec, w którym, stosując współczesną terminologię, na ochronie pracował sam diabeł. Wielu wyciągało lepkie ręce po czarnoksięskie złoto, ale tylko pewnej kucharce udało się dostać do podziemi, do której podążyła za uciekającym… kurczakiem. W końcu, w czeluściach korytarzy, odnalazła zgubę razem z ogromną ilością złota. Poczciwy bohater każdego niedzielnego rosołu przemówił jednak do kobiety diabelskim głosem, obiecując, że jeśli uda jej się powrócić z podziemi, nie oglądając się za siebie, otrzyma skarb na własność. Jak to w takich opowieściach bywa, ciekawość zwyciężyła i całe złoto zamieniło się w śmieci. Najgorsze jest to, że w niektórych wersjach legendy o Pałacu Krzysztoforów kurczak z piekła rodem nadal strzeże skarbu. Być może nie wie, że najlepsi kucharze na krakowskim rynku przerzucili się na dietę wegańską.

Gdańsk

Szukając informacji o rynku w Gdańsku można natrafić na pewien problem, bowiem rynku  – w rozumieniu niemieckojęzycznego terminu ring – de facto w Gdańsku nie ma. Funkcję głównego placu pełni Długi Targ, czyli dawny trakt kupiecki, który wespół z ulicą Długą stanowił najważniejszą arterię handlowo-komunikacyjną Gdańska. To rozwiązanie znane z tzw. prawa lubeckiego, które w odróżnieniu od prawa magdeburskiego (spotykanego m. in. w Krakowie i Wrocławiu), nie przewidywało tworzenia w centrum miasta dużego placu. Jego rolę pełniła szeroka ulica.

Prawo lubeckie było powszechnie stosowane w miastach należących do Związku Hanzeatyckiego, czyli potężnego związku miast w Europie północnej, które prowadziły wspólną politykę celno-handlowo, a nierzadko również i militarną. Gdańsk był jednym z najważniejszych portów hanzeatyckich na wybrzeżach Morza Bałtyckiego. Z kolei Długi Targ był najważniejszym miejscem dawnego Gdańska.

To właśnie w ulokowanych przy gdańskim Długim Targu kamieniczkach zamieszkiwali najznamienitsi patrycjusze i najwyżsi urzędnicy. To tutaj podziwiać można zabytki, które najlepiej świadczą o świetlanej przeszłości miasta. Zresztą w XXI wieku niewiele się zmieniło. Według rankingu „TOP10 high streets w Polsce” sporządzonego przez CBRE – jedną z największych na świecie firm doradczych na rynku nieruchomości – Długi Targ zajmuje wysokie 5. miejsce na liście najbardziej prestiżowych ulic w Polsce. 

  • Ratusz Głównego Miasta. Gotycko-manierystyczny budynek wznoszony od XIV wieku. Szczęśliwie budynek przetrwał wojenną zawieruchę bez krytycznych zniszczeń. Ratuszową wieżę wieńczy bogato zdobiony pomnik jednego z najwybitniejszych polskich monarchów – Zygmunta Augusta. 
  • Fontanna Neptuna. Tak jak średniowieczne polskie miasta nie mogą obyć się bez głównego placu, tak na tych ostatnich nie może zabraknąć ozdobnych fontann. Ta ulokowana na gdańskiej starówce może poszczycić się historią liczącą już cztery stulecia. Ważąca 650 kg figura Neptuna została odlana w 1612 roku i od tamtego czasu zdobi plac przed przesławnym Dworem Artusa. Jako ciekawostkę można dodać fakt, że gdański bóg mórz czekał na choćby kroplę wody aż do 1633 roku, kiedy to fontanna został uruchomiona. Opóźnienie wynikało z przebudowy pobliskiego Dworu Artusa, wad konstrukcyjnych instalacji i trwającej w tle Wojny Trzydziestoletniej.
  • Dwór Artusa. Gmach, który służył wyższym warstwom gdańskiego patrycjatu za miejsce spotkań towarzyskich, kulturalnych i handlowych. Przed mieszkańcami wywodzącymi się z mniej zamożnych części społeczeństwa drzwi do Dworu były szczelnie zamknięte. 

Początkowo rozmowy handlowe wewnątrz budynku były zabronione, a kupcy prowadzili zacięte negocjacje na placu przed budynkiem, w towarzystwie fontanny Neptuna, ale wraz z upływem czasu zakaz stał się martwym prawem. 

Elitarne towarzystwo nie było jednak gwarancją elitarnego zachowania. Znane są liczne skargi z końcówki XVII wieku, w których oburzeni mieszkańcy narzekali na całonocne pijatyki i hazard. Dziś w budynku mieści się oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, który jest dostępny dla zwiedzających. 

Legenda w tle: W przeciwieństwie do Krakowa, gdańska legenda nie dość, że jest prawdziwa, to jeszcze jej głównymi bohaterami są lwy, nie kurczak. W drugiej połowie XVIII wieku gdańska rada miejska postanowiła udekorować ratusz nowym herbem. W momencie jego odsłonięcia świadkowie tego wydarzenia zachodzili w głowę, dlaczego lwy trzymające tarczę herbową nie patrzą zgodnie z heraldyczną tradycją na siebie, lecz w jednym kierunku. Lwy spoglądały jednak tęskno w stronę Rzeczypospolitej, czekając na pomoc ostatniego polskiego monarchy, który miał uchronić Gdańsk przed ekspansywnymi zakusami pruskiego króla –  Fryderyka II. Pomoc nigdy nie nadeszła. Koniec końców, po wielu wiekach, Gdańsk znowu jest perłą w polskiej koronie.

Oceń artykuł:
15,00
Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michał Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *