Dania – przewodnik dla turystów

Dania, jak każdy kraj skandynawski, w naszych wyobrażeniach kojarzy się z wysokim poziomem życia obywateli, dbałością o środowisko naturalne i powściągliwością jej mieszkańców. To wszystko prawda, jednak czy potrafimy powiedzieć, czym różni się Dania od Norwegii, jakie panują tam zwyczaje i z czego Duńczycy są dumni? Niekoniecznie. Poznajmy zatem kilka ciekawych faktów o Danii i jej historii.

Dania – podstawowe informacje

Dania posiada granicę lądową jedynie z Niemcami. Złośliwi powiedzieliby, że niezbyt szczęśliwe to sąsiedztwo, ale my złośliwi nie jesteśmy. Dodatkowo przez cieśninę Sund sąsiaduje ze Szwecją. Tyle, jeśli chodzi o kontynentalną część Danii, bo przecież należy wspomnieć, że wraz z Wyspami Owczymi i Grenlandią tworzy Wspólnotowe Królestwo Danii.

Dania wrosła w struktury zjednoczonej Europy całe dziesięciolecia temu. Od 1949 roku jest członkiem NATO, od 1973 roku należy do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Dania była też jednym z państw-założycieli Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), a w Kopenhadze mieści się siedziba Unii Nordyckiej, zrzeszającej państwa skandynawskie, ich terytoria zależne i Islandię. 

Kraj należy również do Strefy Schengen, dzięki czemu obywatele polscy mogą wjeżdżać na jej teren jedynie za okazaniem dowodu tożsamości – paszport nie jest konieczny. Nie ma konieczności zgłaszania pobytu krótszego niż 3 miesiące, więc jeśli zwiedzanie trochę się przeciągnie, nie trzeba obawiać się, że nie dopełnimy formalności.

CIEKAWOSTKA

Choć Dania jest członkiem Unii Europejskiej, Wyspy Owcze, które są częścią duńskiej korony, odmówiły akcesji do europejskiej wspólnoty. Dowodzi to faktu, że autonomia wysp nie jest fikcyjna.

Walutą obowiązującą w Danii jest korona duńska, która dzieli się na 100 øre. Korona duńska kosztuje 0,61 złotego (stan na 13.05.2021). Korona została wprowadzona jako waluta również w Szwecji i Norwegii w 1873 roku w wyniku utworzenia Skandynawskiej Unii Monetarnej. Unia ta nie przetrwała próby czasu, lecz wszystkie kraje zachowały nazwę waluty, stąd w Szwecji oraz w Norwegii także można spotkać się z koronami. Co ciekawe, Dania jest zwolniona z konieczności przyjęcia Euro, co jest jednym z najważniejszych punktów traktatu z Maastricht, będącego podwaliną funkcjonowanie Unii Europejskiej. 

CZY WIESZ, ŻE …

Wyspy Owcze są integralną częścią Danii, jednak na terytorium tego skalistego archipelagu obowiązuje nieco odmienna waluta – Korony Wysp Owczych, które emitowane są tylko w postaci banknotów i nie są honorowane na terenie Danii kontynentalnej, lecz podlegają wymianie w duńskich bankach po kursie 1:1.

Dania – przed podróżą

Jadąc do Danii, na pewno warto pamiętać o spakowaniu przejściówki do gniazdek elektrycznych, gdyż popularne w tym kraju gniazdka typu K – z dodatkowym bolcem uziemiającym – nie są kompatybilne z wtyczkami powszechnie używanymi w większości krajów Europy. 

podróż z Warszawy do Kopenhagi

Dania – kiedy jechać?

Kraje skandynawskie kojarzą się wszystkim z długimi zimami i krótkimi okresami ciepła, jednak należy pamiętać, że Dania jest jedynym nordyckim krajem leżącym, przynajmniej częściowo, na południowym brzegu Bałtyku. Ponadto wyspiarki i pół wyspiarski charakter Danii łagodzi nieco skandynawskie zimy. Z drugiej zaś strony czuć tu prawdziwą północ Europy i o suchych, gorących latach znanych nad Wisłą trzeba zapomnieć zapomnieć. 

Można zaryzykować stwierdzenie, że Dania jest idealnym kierunkiem wakacyjnych wypraw dla osób, które źle tolerują skrajne temperatury. Zimy rzadko bywają ostre i mroźne, a latem termometry tylko od wielkiego dzwonu wskazują powyżej dwadzieścia kresek. Średnie roczne temperatury oscylują wokół 7 stopni Celsjusza. 

Odczuwa się tu zdecydowanie wpływ Golfstromu, czyli ciepłego atlantyckiego prądu morskiego, szczególnie na zachodnim wybrzeżu. Na wschodzie zimy potrafią być ostrzejsze – głównie za sprawą zamarzającego Bałtyku, który skutecznie ochładza temperatury.

Warto jednak zabrać ze sobą kurtkę przeciwdeszczową i parasol, bowiem w skali roku w Danii występuje aż 150 dni deszczowych. Najniższe opady atmosferyczne notuje się w maju i czerwcu. Wtedy też duński dzień jest najdłuższy, co sprzyja całodziennemu zwiedzaniu.

Podróż do Danii – jaką opcję wybrać?

Najchętniej wybieranym sposobem podróży do Danii jest podróż samochodem. Nic dziwnego – droga wiedzie przez przyjemne i zadbane autostrady i drogi szybkiego ruchu na terenie Niemiec i Danii, za przejazd którymi nie zapłacimy ani grosza, bowiem wszystkie drogi we wspomnianych państwach są bezpłatne.

Jedyne opłaty, jakich można się spodziewać, to zapłata za przejazd mostem Storebaelt, który łączy Fionię i Zelandię. Wynosi około 144-175 złotych. Zapłacimy również za przejazd mostem Oresund, który łączy Danię ze Szwecją. W tym przypadku opłata jest nieco wyższa i wynosi 205-215 złotych. 

UWAGA!

Podczas podróży samochodem na terytorium Danii zarówno kierowca, jak i pasażerowie muszą mieć zapięte pasy. Ponadto dzieci powinny podróżować w specjalnych fotelikach samochodowych przeznaczonych dla poszczególnych grup wiekowych. Maksymalna prędkość na duńskich autostradach to 130 km/h (w praktyce jednak najczęściej spotyka się ograniczenie prędkości do 110 km/h), poza terenem zabudowanym – 80 km/h, a w obszarze zabudowanym – 50 km/h.

Do tych wydatków należy doliczyć oczywiście koszt paliwa oraz potencjalny bilet na prom, który wcale nie należy do najtańszych. Możliwość przeprawy ze Świnoujścia do Kopenhagi dla samochodu osobowego z dwoma osobami w środku kosztuje około 445 zł w jedną stronę! 

Jeśli zatem wybieramy się do Danii na krótki, weekendowy wypad, np. do Kopenhagi, zdecydowanie warto rozejrzeć się za tanimi lotami. Natomiast w przypadku dłuższego pobytu, podczas którego będziemy chcieli zwiedzić różne zakątki tego skandynawskiego kraju, samochód może okazać się bardzo przydatny – powierzchnia Danii wynosi blisko 43 tys. kilometrów kwadratowych, czyli jest tylko nieznacznie większa od województwa mazowieckiego. Podróżowanie samochodem powinno być zatem szybkie i przyjemne.

Dania – ceny noclegów

Bez wątpienia znajdziemy w Danii miejsca drogie i prestiżowe. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by znaleźć tańsze przybytki, nawet w samej Kopenhadze. Wśród ofert hoteli trzygwiazdkowych na portalu booking.com najtańszą weekendową ofertą dla dwóch osób była propozycja za 551 zł.

W przypadku przybytków czterogwiazdkowych cena minimalna wzrosła do 876 złotych, natomiast miłośników pięciogwiazdkowych luksusów czeka wydatek rzędu 1773 zł. We wszystkich przypadkach sprawdziliśmy tylko hotele znajdujące się przynajmniej 3 kilometry od ścisłego centrum miasta.  

Dania – informacje zdrowotne

Każdy ubezpieczony w NFZ obywatel Polski może przed wyjazdem zaopatrzyć się w Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, co umożliwia bezpłatne korzystanie z publicznej opieki zdrowotnej na terenie Danii, lecz nie na terenie Wysp Owczych – przypominamy, że to autonomiczne terytorium zależne nie należy do Unii europejskiej, przez co karta EKUZ nie jest tam honorowana. 

80 proc. świadczeń zdrowotnych w Danii finansowanych jest ze środków publicznych. Dla pacjentów całkowicie bezpłatne jest leczenie szpitalne, POZ i ambulatoryjna opieka specjalistyczna. Jednak w ramach karty EKUZ nie możesz liczyć na transport medyczny do Polski i korzystanie z prywatnych placówek medycznych, w których koszt pojedynczej wizyty może wynieść nawet 300 złotych. 

CZY WIESZ, ŻE …

Duńczycy są bardzo zadowoleni ze swojej służby zdrowia. W znaczny stopniu za ten pozytywny stan rzeczy odpowiada zasada, że jeśli pacjent czeka dłużej niż 30 dni na opieką w placówce publicznej, może bezpłatnie skorzystać z usług placówki prywatnej. Ponadto pacjent ma prawo wyboru szpitala, w którym ma zostać hospitalizowany.

W takiej sytuacji warto zastanowić się nad wykupieniem odpowiedniego ubezpieczenia turystycznego. Co powinno znaleźć się w ramach naszego ubezpieczenia turystycznego?

OC w życiu prywatnym – chroni nas przed finansowymi konsekwencjami zdarzeń, w których poszkodowanymi są osoby trzecie.

Ubezpieczenie bagażu – oczywista oczywistość! Zgubiony lub mocno zniszczony bagaż – chyba trudno wyobrazić sobie gorsze rozpoczęcie urlopu. Ubezpieczenie bagażu może nie przywróci nam sielskiego nastroju, ale uchroni przed zbędnymi wydatkami.

Koszty ratownictwa – ubezpieczyciel pokryje wszelkie koszty wynikłe z prowadzonych na rzecz ubezpieczonego akcji poszukiwawczych.

Koszty leczenia – najlepiej w wysokości kilkudziesięciu tysięcy euro. Taka suma powinna zabezpieczyć nas przed zapłatą z własnej kieszenii za pobyt w placówce prywatnej w Danii. Warto wiedzieć, że Duńczycy dopłacają za opiekę stomatologiczną – karta EKUZ tu nie wystarczy. 

Klauzula alkoholowa – jeśli nie masz zamiaru wylewać za kołnierz podczas swojego pobytu w Danii, to może być dobre rozwiązanie. Klauzula alkoholowa to rozszerzona wersja standardowego ubezpieczenia, które chroni ubezpieczonego przed zdarzeniami, do których doszło pod wpływem alkoholu, niezależnie od ilości procentów we krwi. 

Klauzula alkoholowa działa również jako ubezpieczenie NNW. Nie obowiązuje jednak w przypadku OC w życiu prywatnym, co oznacza, że jeśli spowodujesz uszczerbek na zdrowiu osoby trzeciej będąc pod wpływem alkoholu, klauzula alkoholowa nie będzie w mocy. 

Dania – ciekawostki

Jak każdy kraj o długiej i szlachetnej historii, także w Danii zdziwić nas mogą niektóre zwyczaje i zachowania. Warto je poznać, by nie popełnić towarzyskiej gafy.

Punktualność – Duńczycy słyną z bardzo poważnego podejścia do kwestii czasu. Jeśli umówisz się ze swoimi duńskimi znajomymi na spotkanie towarzyskie, lepiej się nie spóźniaj, gdyż patrzą oni na takie praktyki bardzo negatywnie.

Prawo Jante – pomimo swojej olbrzymiej tolerancji dla innych narodów i kultur, Duńczycy hołdują zasadom tzw. Prawa Jante, czyli podporządkowaniu się przez mniejszość zasadom wyznawanym przez większość. W skrócie: jesteś tu mile widziany, ale szanuj Danię i duńskie zasady, inaczej mile widziany być przestaniesz. Bardzo pragmatyczne podejście do życia, prawda?.

Kwiaty dla pani domu – jeśli zdarzy Ci się otrzymać zaproszenie do duńskiego dom, koniecznie przynieś ze sobą bukiet kwiatów. To niepisana zasada, która świadczy o dobrym wychowaniu odwiedzającego. Warto jej przestrzegać. 

Język duński – jest niepodobny do żadnego innego języka, nawet do innych języków skandynawskich, o czym dobitnie świadczy fakt, że Szwedzi i Norwegowie nazywają język duński “chorobą gardła”. Duńskie “Tak” oznacza nasze “Dziękuję” – warto to pamiętać podczas zwiedzania.

Drogi rowerowe – Duńczycy kochają rowery, a w kraju znajdziemy ponad 10 000 kilometrów dróg rowerowych. Zwiedzając Danię zza kierownicy samochodu należy mieć na uwadze, że rowerzyści, szczególnie w największych miastach, mają na drodze pierwszeństwo. 

Dania – rys historyczny

Najpopularniejszą europejską monarchią bez wątpienia jest Wielka Brytania. Jednak to Dania jest najstarszą na naszym kontynencie monarchią z zachowaną ciągłością władzy królewskiej. 

Dania jest także obecna w polskim hymnie narodowym, choć nie jest wymieniona z nazwy. To właśnie z Danii dla ojczyzny ratowania wracał się przez morze hetman Stefan Czarnecki, który został wysłany na czele polskich oddziałów, by odbić wyspę Als z rąk Szwedów w czasach Potopu. Dania wraz z Polską, Austrią i Brandenburgią tworzyła wówczas koalicję antyszwedzką. 

Jednak nie uprzedzajmy faktów – historia Danii nie zaczyna się wszak w XVII wieku. Ba! Zdecydowanie ciekawsze są średniowieczne dzieje duńskiego królestwa, które przez wieki było regionalną potęgą. 

Kim są Duńczycy? To potomkowie germańskiego plemienia Dunów, którzy mniej więcej w okolicach V-VI wieku opanowali półwysep Jutlandzki. Trochę czasu zajęło im, zanim pojawili się na kartach historii Europy. Pierwszym uznanym przez historyków władcę Danii był Gorm Stary. Jego następca, harald Sinozęby, wprowadził Danię w krąg krajów chrześcijańskich, przyjmując w 965 roku chrzest. Źródła potwierdzają, że prowadził on ekspansywną politykę i nie był łatwym sąsiadem dla niemieckich cesarzy.

Jeden z kolejnych królów duńskich, Sven Widłobrody, zorganizował serię łupieżczych wypraw do Anglii, jednak wraz z biegiem czasu przekonał się, że tamtejsze królestwa są słabe i możliwy jest ich całkowity podbój, do czego zresztą doszło w 1013 roku.  Tego samego roku Sven koronował się na króla Anglii. Nie dane mu było nacieszyć się długo tym tytułem, bo po niespełna pięciu tygodniach panowania zmarł, a Anglicy na chwilę odzyskali swoje królestwo, wypierając z powrotem do Danii syna Svena – Knuta.

Warto na chwilę zatrzymać się przy Knucie, zwanym w historiografii Wielkim, gdyż zdaniem wielu badaczy w jego żyłach płynęła krew… Piastów. Knut Wielki był bowiem bratankiem Bolesława chrobrego, czyli dobrze nam znanego pierwszego króla Polski. 

Historycy utrzymują, że Chrobry pomógł Knutowi wydatnie w powrocie na angielski tron, wysyłając do ANglii razem ze swoim krewniakiem licznych wojów. Knut zasiadł na angielskim tronie w 1016 roku, a w 1018 roku włożył na skronie koronę królestwa Danii. W 1028 roku pod jego panowaniem znalazła się również cała Norwegia. Tym samym Knut stał się władcą tzw. Imperium Skandynawskiego lub Imperium Północnego. Niestety po jego śmierci imperium się rozpadło – ileż to takich przypadków znamy z historii?

Duńczycy poczują się mile połechtani, jeśli wspomnimy o tym przy biesiadnym stole, gdy rozmowy zaczną kierować się w stronę historii i dziejów Europy. Zrobi się zapewne jeszcze przyjaźniej, jeśli przypomnimy, że polski książe (bo jeszcze wtedy nie król – Chrobry koronował się w 1025 roku) walnie przyczynił się do ich sukcesów. 

Kolejny okres w duńskiej historii naznaczony był walkami wewnętrznymi i chaosem. Dopiero panowanie Waldemara I Wielkiego w XII wieku poprawiło sytuację, a Dania zaczęła swoją ekspansję na ziemiach południowego Bałtyku, zajmując m.in. Pomorze Przednie, do którego historycznie należy Szczecin wraz z okolicami. W tym okresie na terenie wikińskiego targowiska założono skromne miasto, które w nadchodzących stuleciach okaże się najważniejszym duńskim miastem. Mowa oczywiście o Kopenhadze. 

Po okresie prosperity znów zapanował jednak chaos i dopiero król Waldemar IV Odnowiciel był w stanie na powrót uczynić z Danii liczącego się gracza na arenie międzynarodowej. Wiąże się z tym dość ciekawa historia, gdyż władca ten, chcąc sfinansować swoją ekspansywną politykę i uzbroić armię, sprzedał Krzyżakom… Estonię, a konkretniej Księstwo Estońskie, które należało do Danii w latach 1236-1346. 

Krzyżacy nie nacieszyli się jednak nowym nabytkiem zbyt długo, gdyż już niebawem, w wyniku wojny z Polską, Estonia przeszła pod panowanie polskiego króla. Kolejny nie bezpośredni, choć niewątpliwie ciekawy wątek naszej wspólnej, polsko-duńskiej historii.

W XVI stuleciu nastąpiły dwa bardzo ważne wydarzenia w historii Danii. Pierwszym było przejście władcy Danii – Chrystiana III – na reformację w 1536 roku, a drugim przekształcenie w 1537 roku wasalnej do tej pory Norwegii w rzeczywistą prowincję duńskiego państwa. 

CZY WIESZ, ŻE …

Do tej pory zdecydowana większość społeczeństw Danii i Norwegii wyznaje protestancką wersję chrześcijaństwa. Nie należy nazywać jednak Skandynawów zbyt gorliwymi wyznawcami, gdyż w większości są oni niepraktykujący. Kościół duński znany jest również ze swojego liberalnego podejścia do kwestii społecznych. Możliwe jest dopuszczanie do godności biskupich kobiet, a obecnie ⅔ studentów teologii w Danii to kobiety.

Uważajmy zatem na pochwały w tym zakresie w towarzystwie Norwegów – z ich punktu widzenia był to smutny okres duńskiej dominacji, który zakończył się dopiero w 1814 roku, po klęsce Danii w trakcie wojen napoleońskich. 

Zanim jednak dojdziemy do Napoleona i jego niewątpliwego wpływu na historię całej Europy, wróćmy do Danii, która w pierwszej połowie XVII wieku zaangażowała się w Wojnę Trzydziestoletnią, jednak naprawdę trudno stwierdzić, by odegrała w tym ogólnoeuropejskim starciu jakąś szczególną rolę. 

W 1660 roku Król Fryderyk III Oldenburg przeprowadził de facto zamach stanu i w miejsce formalnie istniejącej do tego momentu monarchii elekcyjnej wprowadził monarchię dziedziczną, by w 1665 roku wprowadzenie tzw. Lex Regia, czyli prawa, które dawało mu absolutną władzę. Taki stan prawny utrzymywał się w Danii do 1849 roku, czyli do europejskiej Wiosny Ludów. 

W XIX wieku w Danii rozpoczął się trwający do dzisiaj proces formowania się państwa opiekuńczego. To w Danii w 1873 roku uchwalono pierwszą na świecie ustawę socjalną. W 1891 roku uchwalono prawo do odszkodowań w następstwie nieszczęśliwych wypadków w pracy, a w krótkim czasie wprowadzono w życie zapisy ustawy o emeryturach i kasy chorych, czyli publiczne ubezpieczenie zdrowotne. 

Pierwsze na świecie porozumienie między związkami zawodowymi a pracodawcami doszło do skutku w 1899 roku, a jakże, w Danii. Historycy podkreślają, że w żadnym innym państwie dialog pomiędzy stroną oferująca pracę a stroną pracowniczą nie był tak owocny, jak w Danii. Ten kraj to istny fenomen, a wielu badaczy upatruje przyczyn tych sukcesów społecznych Danii w głęboko zakorzenionej postawie zaufania: do współobywateli, władzy, instytucji państwowych. 

Trudno oprzeć się wrażeniu, że pod koniec XIX wieku, kiedy to większa część mocarstw europejskich coraz szybciej dążyła do wojny, która w końcu wybuchła w 1914 roku, Dania wyprzedzała swoją epokę o co najmniej kilka dekad, dbając o bezpieczny byt swoich obywateli, prawa pracownicze i edukację dzieci. 

W 1864 roku, czyli w momencie porażki w wojnie z Prusami i Austrią o Szlezwik i Holsztyn, Dania ogłosiła neutralność. Ten manewr powiódł się podczas I Wojny Światowej, lecz niestety neutralność Danii nie została uszanowana podczas kolejnego globalnego konfliktu i w 1940 roku wojska niemieckie bez praktycznie żadnego oporu zajęły cały kraj.

Dania posiadała wówczas kilkunastotysięczne armię, która nie była w stanie w żaden sposób stawić skutecznego oporu wkraczającym jednostkom niemieckim. Już po godzinie od rozpoczęcia inwazji król Danii nakazał wstrzymanie działań obronnych. 

Historia Danii w okresie II Wojny Światowej pokazuje różnice w traktowaniu przez Niemców poszczególnych narodów w okupowanej Europie. Podczas trwania całego konfliktu zginęło 3630 Duńczyków. Dla porównania II RP straciła ponad 6 milionów obywateli.  

W okupowanej Danii przy władzy, oczywiście częściowo, pozostał rząd i parlament, prowadząc do 1943 roku politykę kolaboracji z nazistowskimi Niemcami. Było to charakterystyczne dla Duńczyków pragmatyczne podejście, którzy w obliczu przytłaczającej niemieckiej przewagi militarnej i ich zwycięstw na froncie zachodnim, postawili na współpracę z okupantem. 

Na obronę duńskich elit politycznych należy wspomnieć, że kiedy Niemcy zażądali w 1943 roku deportacji duńskich Żydów do obozów zagłady, Duńczycy przetransportowali  do Szwecji na promach i kutrach rybackich 8 tysięcy Żydów, czyli praktycznie całą duńską mniejszość żydowską. W ogóle rok 1943 stanowi pewną cezurę w historii okupacji Danii – klęski Niemiec na wszystkich frontach ożywiły duński ruch oporu, który jednak nie wsławił się niczym szczególnym.

Historia Danii w drugiej połowie XX wieku to wspominana już w naszym artykule integracja europejska i szybki rozwój gospodarczy, który uczynił z Danii jeden z najbogatszych krajów świata. 

Dania znalazła się wśród państw założycieli NATO w 1949 roku i nie należy się temu dziwić – drugowojenne doświadczenia nauczyły Duńczyków, że neutralność niekoniecznie jest gwarantem bezpieczeństwa. Kraj został również uwzględniony w słynnym planie Marshalla, co wydatnie pomogło w dźwignięciu się z powojennych problemów gospodarczych. 

Królestwo Danii rokrocznie znajduje się bardzo wysoko w rankingach najszczęśliwszych państw świata, a duńska filozofia hygge, która podkreśla czerpanie radości z prostych przyjemności życia, podbija świat.

Aktualnie na duńskim tronie zasiada Małgorzata II, która jest królową od 1972 roku. Specjalnie dla Małgorzaty Duńczycy wprowadzili drastyczne zmiany w prawie dynastycznym, które do 1953 roku nie przewidywało możliwości dziedziczenia tronu przez kobiety. 

Królowa Małgorzata II została odznaczona Orderem Orła Białego – najwyższym polskim odznaczeniem państwowym. Niewielu Duńczyków zapewne o tym wie – warto to wykorzystać jako ciekawostkę w trakcie duńsko-polskiego small talku przy kawie. 

Dania - ważne numery telefonów

Dania – miejsca, które warto zwiedzić

Kraj z tak dużym dorobkiem historycznym ma do zaoferowania naprawdę sporo ciekawych miejsc do zwiedzania. Podczas kilkudniowego urlopu na pewno nie da się zobaczyć ich wszystkich, dlatego poniżej przygotowaliśmy ściągę z najciekawszych miejsc w Danii. Zakładamy, że zwiedzanie rozpoczniecie od stolicy – Kopenhagi. Oto krótki opis najciekawszych, naszym zdaniem, miejsc. 

Kopenhaga

Ma opinię miasta bardzo drogiego, do którego nie da się aż tak łatwo dostać. Rzeczywiście, wizyta w kopenhaskich kawiarniach, barach i restauracjach nie należy do najtańszych przyjemności. Na pewno nie jest to półka cenowa Bratysławy czy Lublany. Ponadto do stolicy Danii rzadko kiedy latają tanie linie lotnicze, więc chęć podróży samolotem może nas słono kosztować.

Pomimo tych barier, nadal warto zainteresować się tym kierunkiem zwiedzania. Kopenhaga to przepiękne miasto z licznymi, kilkusetletnimi zabytkami, które po rpostu trzeba zobaczyć. A co konkretnie powinniśmy zobaczyć?

Ogród zoologiczny – København Zoo

Szczerze mówiąc, piszący te słowa nie jest wielkim fanem ogrodów zoologicznych. Prawdopodobnie dlatego, że zbyt wiele widział ogrodów, w których zwierzętom nie zapewniano optymalnych warunków do życia. Jednak kopenhaskie zoo znajduje się na drugim, tym humanitarnym, biegunie traktowania zwierząt, a jego cechą charakterystyczną jest wysoki poziom zmodernizowania wybiegów i ich znaczne rozmiary. 

Ogród zoologiczny został założony jeszcze w XIX wieku, bo w 1859 roku, co czyni z niego jedno z najstarszych zoo w całej Europie. Ogród podzielony jest na specjalne strefy, w których swoje wybiegi mają zwierzęta przynależące do konkretnej strefy, np. strefy afrykańskiej. Ułatwia to zwiedzanie i pozwala szybko zorientować się w planie zoo.

Prawdziwą perłą w koronie kopenhaskiego zoo jest strefa nazwana Pierścieniem Arktycznym, w którym, jak łatwo się domyślić, obserwować możemy zwierzęta żyjące na mroźnej Arktyce. 

Szczególne wrażenie robi wybieg dla niedźwiedzi polarnych, które można obserwować z wielu perspektyw, w tym spod wody, ponieważ pod akwenem, w którym zażywają one kąpieli, wytyczono podwodny tunel dla zwiedzających. Bliskie obcowanie z nurkującym niedźwiedziem polarnym robi wywołuje ogromne wrażenie i na długo pozostaje w pamięci.

W zoo istnieje możliwość wykupienia wycieczki, podczas której zobaczymy znaczną część ogrodu widzianego oczami nie niedzielnych zwiedzających, lecz pracowników. To spora dawka wiedzy o funkcjonowaniu takiej placówki. 

Na terenie zoo znajdziemy liczne restauracje, w których można przekąsić coś przed dalszym zwiedzaniem, oraz drewnianą wieżę widokową, dzięki której rzucimy okiem na zoo z lotu ptaka. Jest to zresztą jedna z najwyższych drewnianych wież widokowych w Europie. 

Christiania – nieudany eksperyment społeczny?

O ile wcześniej opisane zoo z pewnością nadaje się na cel wycieczki dla całej rodziny, o tyle Christianię radzimy zwiedzać już bez dzieci. Czym jest Christiania? To wydzielona administracyjnie dzielnica Kopenhagi, w której nie mają zastosowania prawa miejskie. 

W 1971 roku grupa mieszkańców nielegalnie zajęła tereny wojskowe, z których mundurowym nie udało się już ich nigdy wyrzucić. W 1989 roku władze miasta nadały Christianii specjalny status, zgodnie z którym mieszkańcy mogli sami ustanawiać swoje prawa, w tym prawo do sprzedaży i posiadania miękkich narkotyków. 

To prawo dalej jest utrzymane w mocy –  nadal kupisz tam, i to całkowicie legalnie, miękkie narkotyki, w tym marihuanę. Całkowicie zabroniony jest handel twardymi narkotykami. 

Początkowo, nawet jeszcze przed oficjalnym nadaniem prawnej odrębności Christianii, mieszkańcami dzielnicy stawali się głównie artyści, hipisi, ludzie szukający swobody. Wówczas Christiania była dla Kopenhagi tym, czy Amsterdam jest dla Europy – jechało się tam po skręta. 

Mieszkańcy pędzili swój alkohol wolny od akcyzy, uprawiali przydomowe ogródki. W skrócie: żyło się sielankowo. Jak to jednak w życiu bywa, zielanka nie potrwała zbyt długo, a w jej miejsce brutalnie wkroczył kapitalizm, ten spod znaku gangów.

Dzisiaj Christiania nie jest już wesołym siedliskiem pełnym szczęśliwych dzieci kwiatów, lecz smutnym obrazem miejsca, w którym na każdym kroku spotkać można dilera lub zniszczonego życiem wieloletniego mieszkańca dzielnicy. Nadal jednak jest to unikatowe miejsce w skali świata i warto przejść się uliczkami Christianii, by poczuć jej atmosferę na własnej skórze.

Trzeba jednak pamiętać o kilku bardzo istotnych zasadach:

  • Nie wolno biegać – ponieważ może to oznaczać, że uciekasz lub kogoś gonić, co nie jest dobrym pomysłem w części miasta zdominowanej przez handlarzy dragów,
  • Nie wolno robić zdjęć – trzymaj ręce z dala od wszystkiego, czym można wykonać zdjęcie. Dilerzy, którzy otwarcie oferują swoje specyfiki, stojąc na ulicy w kominiarkach, nie należą do ludzi nadto przejmujących się cudzym prawem do własności i nietykalności cielesnej. 
  • Nie wolno posiadać twardych narkotyków – zakaz jest próbą udowodnienia policji i władzom miejskim, że w Christianii nie handluje się twardymi dragami, co raczej prawdą nie jest, ale odradzamy sprawdzanie stanu faktycznego na własnej skórze. 
CZY WIESZ, ŻE …

Sprzedaż narkotyków na terenie Christianii obywa się całkowicie legalnie i otwarcie. Dilerzy stoją przy najważniejszej ulicy całej dzielnicy – Pusher Street – ubrani w kominiarki. Tak ostentacyjny handel narkotykami jest drzazgą w oku kopenhaskiej policji, która, choć bezradna, zaapelowała do dilerów, by ci sprzedawali narkotyki w sposób bardziej… skryty. W odpowiedzi dilerzy zaczęli sprzedaż narkotyków w strojach… moro. Christiania to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie przestępcy tak otwarcie szydzą ze stróżów prawa.

Latem na terenie Christianii odbywają się festiwale i na krótko do dzielnicy wraca kolorowa atmosfera, która była tu wszechobecna w pierwszych latach jej funkcjonowania. To właśnie wtedy najlepiej jest zwiedzać Christianię. Unikajmy szwędania się samotnie, po zmroku i respektujemy panujące tam zwyczaje, a powinniśmy wrócić bezpiecznie do świata zasad. 

Pałac Christiansborg – serce Kopenhagi

Przysadzista, monumentalna budowla, w której aktualnie swoją siedzibę ma duński parlament – Folketing. Dawniej była to rezydencja duńskich królów. Pałac ma bardzo długą, bo liczącą sobie ponad 800 lat, historię.

Znajduje się na Wysepce Zamkowej w ścisłym centrum Kopenhagi. Na jego tyłach znajdziemy muzeum Thorvaldsena, czyli po prostu muzeum sztuki. Jest to najstarsze muzeum w Danii – funkcjonuje od 1848 roku. Jeśli jesteśmy miłośnikami sztuki, warto się tam wybrać. 

Zamek Kronborg

Nie jest to co prawda zamek leżący w granicach Kopenhagi, bo oddalony jest od duńskiej stolicy o 40 km, ale stosunkowo nieduża odległość od miast sprawia, że bez większego trudu można wpisać odwiedziny w Kronborgu w większy plan zwiedzania Kopenhagi.

A dlaczego warto tak zrobić? Kronborg to słynny zamek Hamleta, który w sztuce nazwany był Elsynor! Znajduje się w duńskim mieście Helsingør, które leży bezpośrednio nad Sundem, cieśniną oddzielającą Danię od Szwecji. Sund ma w tym miejscu zaledwie 4 km szerokości, a wycieczka promem na stronę szwedzką trwa około 20 minut. Być może dlatego tak łatwo było wojskom szwedzkim zdobyć i splądrować zamek w 1658 roku, wynosząc zeń wszystko, co nie było na stałe przytwierdzone. 

Zamek wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W katakumbach możemy zobaczyć pomnik śpiącego rycerza – Ogiera Duńskiego, który, jak głosi legenda, obudzi się, kiedy Dania będzie w potrzebie. Ogier, podobnie zresztą jak nasz giewoncki rycerz, ma chyba problem ze zdefiniowaniem, czym jest potrzeba, bo obaj panowie przespali największy konflikt zbrojny w dziejach. 

W przeszłości zamek pełnił funkcję królewskiej rezydencji. Aktualnie mieści się w nim Muzeum Morskie, można tam, a jakże, zobaczyć Hamleta, oraz najdłuższą w Europie salę, która liczy sobie aż 62 metry. 

W zamku znajdziemy też symboliczny grób Hamleta, choć nie mógł umrzeć w jego murach – Szekspir nie był chyba najlepszym historykiem i umiejscowił historię swojego monumentalnego dzieła na długo zanim Kronborg został wzniesiony. Nie przeszkadza to jednak licznym turystom w jego zwiedzaniu. Nam też nie powinno.

Duńska kuchnia – co warto wrzucić na ząb?

Muzea muzeami, pałace pałacami, ale prawdziwe zwiedzanie, przynajmniej zdaniem wielu, zaczyna się od poznania miejscowej kuchni. Dania to kraj, w którym stoły wręcz uginają się od ciekawych potraw, a kanapki je się… nożem i widelcem. Przynajmniej tę jedną kanapkę. Zobaczmy, co warto zjeść i jak warto to zjeść, będąc na duńskich wojażach. 

Smørrebrød 

W dosłownym tłumaczeniu jest to masło i chleb, na szczęście jednak przekład ma się nijak do faktycznej zawartości dania. To tradycyjna duńska kanapka, która zwykle składa się z kawałka posmarowanego masłem żytniego chleba (rugbrød), gęstego, ciemnobrązowego pieczywa, zwieńczonego komercyjnymi lub domowymi wędlinami, kawałkami mięsa lub ryby, serem lub pastą do smarowania i dekoracjami. Co ciekawe, Duńczycy spożywają swoją narodową kanapkę przy użyciu noża i widelca. 

Do tradycyjnych dodatków należą: śledzie marynowane (zwykłe, z przyprawami lub kiszone), nieco słodsze niż śledzie holenderskie czy niemieckie; ser w cienkich plasterkach w wielu odmianach; ogórek w plasterkach, pomidor i gotowane jajka; pasta z wątróbki wieprzowej; dziesiątki rodzajów wędlin lub przetworów mięsnych w cienkich plasterkach, ryby wędzone, takie jak łosoś; makrela w sosie pomidorowym; ogórek kiszony; gotowane jajko i krążki czerwonej cebuli. 

CZY WIESZ, ŻE …

Bardzo ważnym elementem skandynawskiego stołu jest chleb, przede wszystkim rugbrød, czyli chleb żytni na zakwasie. Jest to ciemny, ciężki chleb, który często kupuje się w plastrach.

Frikadeller

Coś, co polubią polscy fani mielonego! Frikadelle to płaskie, smażone na patelni klopsiki z mięsa mielonego. Pochodzenie tej potrawy nie jest znane. Termin „frikadelle” jest niemiecki, ale potrawa kojarzona jest z kuchnią duńską, skandynawską, polską i niemiecką. Są jednym z najpopularniejszych dań w kuchni polskiej, gdzie znane są pod nazwą „mielone”. Jesli na wycieczce zatęsknisz za niedzielnym obiadem, śmiało udaj się do pierwszej lepszej restauracji i zamów frikadeller!

W całej Skandynawii istnieją różne lokalne warianty frikadelle, serwowane są zarówno jako danie główne, jak i dodatek do potraw. W Szwecji słowo „frikadeller” odnosi się do klopsików, które są gotowane, a nie smażone na patelni. 

Piwo Carlsberg

“Prawdopodobnie najlepsze piwo na świecie”, które piłkarscy fani powinni kojarzyć również z meczami Ligi Mistrzów, pochodzi właśnie z Danii. Główna siedziba tego globalnego piwnego kolosa znajduje się w Kopenhadze, a założone zostało w 1847 roku i nazywało się początkowo Carlsberg-Bryggerier. 

CZY WIESZ, ŻE …

Koncern Carlsberg jest obecny również na polskim rynku piw. No dobra, to na pewno wiedziałeś. Aktualnie w skład grupy piwowarskiej o nazwie Carlsberg Polska wchodzą trzy czynne browary: Browar Kasztelan, Browar Bosman, Browar Okocim. Oprócz tego grupa posiada także nieczynny browar w Chociwlu.

Samo piwo to pilzner o mocy 5% obj. o globalnej dystrybucji na 140 rynkach, w tym na rynku w Polsce. W wielu krajach można spotkać się z różnymi nazwami:  Carlsberg Lager, Carlsberg Beer i Carlsberg Pilsner. W Danii można spotkać się z nazwą Hof, co oznacza dwór królewski. 

Jesteśmy pewni, że Dania ma do zaoferowania całkiem sporo lokalnych, rzemieślniczych piw, ale nie napić się choć jednego kufla zimnego Carlsberga podczas zwiedzania Kopenhagi, to jak nie wypić Pilsnera w trakcie wycieczki po Pilźnie – grzech śmiertelny!

Limfjords-porter

Lubicie lukrecję? Ją się albo kocha, albo szczerze nienawidzi. W Danii będziecie mieli okazję skosztować piwa, które ma w sobie bardzo mocno wyczuwalny aromat lukrecji. Limfjordsporter to prawie czarne piwo z gatunku porterów bałtyckich z piękną jasnobrązową, kremową wręcz pianą. Czego się spodziewać, przechylając kufel? 

No cóż… smak jest bardzo złożony, jednak zdominowany przez wspomnianą lukrecję, dym i palony jęczmień. Zdaniem koneserów całość jest jednak dobrze zbalansowana przez solidną goryczkę pochodzącą od chmielu goryczkowego. Słowa spisane na klawiaturze nie są jednak w stanie oddać smaku Limfjordsa.

Śledź

Duński śledź jest niczym bigos w Polsce lub sznycel w Austrii – po prostu trzeba go spróbować. Ciężko jest wręcz opisać, na jak wiele kreatywnych sposobów Duńczycy potrafią przyrządzić śledzia. nawet jeśli nie jesteś fanem/fanką ryb, miejscowi kucharze znajdą sposób, by zaserwować śledzia, który z powodzeniem zagości na Twoim podniebieniu. Zdecydowanie najpopularniejsza ryba w całej Danii. 

Sami Duńczycy śledzie na swoich talerzach najchętniej goszczą w formie wędzonej. Szczególnie popularne są wędzone śledzie złowione w pobliżu wyspy Bornholm. O tak przygotowanych śledziach mawiają, że srebro zamienia się w złoto. Nie wypada im nie wierzyć, ale koniecznie trzeba się przekonać na własnej skórze. 

Oceń artykuł:
Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michal Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dołącz do dyskusji

0 komentarzy

avatar autora komentarza

Uprzejmie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy lub informacje niezgodne z zasadami języka polskiego nie będą publikowane w serwisie.


Skomentuj jako pierwszy!