Ubezpieczenie OC powiązane z kierowcą – jakie są tego wady i zalety?

Wraz ze zmianą przepisów, która wiąże cenę OC z liczbą punktów karnych kierowcy, rozgorzała dyskusja dotycząca przypisania ubezpieczenia do samochodu lub do kierowcy. Dlaczego jest to istotne? Czym różni się OC powiązane z pojazdem od tego związanego z kierowcą? Który system jest lepszy? Wszystko wyjaśniamy w artykule.

grafika

W Polsce ubezpieczenie OC jest powiązane z samochodem

Jak dobrze wiadomo, w Polsce każdy właściciel pojazdu mechanicznego musi wykupić ubezpieczenie OC komunikacyjne. Obowiązek ten wynika wprost z przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (art. 23 ust. 1) i chroni:

  1. osobę poszkodowaną w kolizji lub wypadku spowodowanym przez ubezpieczonego, która ma zagwarantowane przez firmę ubezpieczeniową (lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny) odszkodowanie za doznane szkody materialne/osobowe,
  2. samego ubezpieczonego, który opłacając regularnie składkę OC, nie ponosi konsekwencji finansowych spowodowanego zdarzenia, ale też nie otrzymuje odszkodowania, jeśli w jego wyniku również doznał szkód (chyba że posiada ubezpieczenie dobrowolne).

Jednocześnie wspomniany przepis zaznacza, że obowiązek zawarcia umowy ubezpieczenia OC dotyczy “posiadacza pojazdu mechanicznego”. Nie ma zatem mowy ani o innym użytkowniku samochodu, ani o osobie posiadającej uprawnienia do kierowania pojazdami. Konieczność zakupu obowiązkowej polisy spoczywa tylko na tym, kto jest właścicielem danego pojazdu. Czemu to takie ważne?

Sprawa ma związek z opisanym w artykule “Ubezpieczenie OC – na samochód czy na kierowcę?” polskim systemem ubezpieczeniowym, zgodnie z którym ubezpieczenie OC jest przypisane do samochodu, a nie do kierowcy. Oznacza to, że OC kupione przez właściciela pojazdu jest nierozerwalnie związane właśnie z samym pojazdem, nie z jego posiadaczem. Z tego natomiast wynika m.in. że:

  • osobno ubezpieczony musi być każdy pojazd (także kolejny należący do tego samego właściciela), ale nie każdy kierowca,
  • nieważne kto jest kierowcą danego pojazdu, za szkody przez niego spowodowane odpowiada ze swojego OC właściciel pojazdu,
  • w razie zbycia pojazdu jego ubezpieczenie OC nie wygasa, lecz przechodzi na nowego nabywcę.

Wszystko po to, aby jak najlepiej chronić ofiary wypadków i kolizji drogowych, w każdej sytuacji gwarantując, że otrzymają należne im rekompensaty. Wydaje się to o tyle logicznym rozwiązaniem, że skrajną niesprawiedliwością byłoby uzależniać wypłatę odszkodowania osobie poszkodowanej od tego, czy sprawcą wypadku był właściciel auta, czy może za kierownicą siedział akurat ktoś inny. Ale czy to rozwiązuje wszystkie problemy?

Przykład

Marek jest wzorowym kierowcą. Ubezpiecza samochody od ponad 20 lat i nigdy nie zdarzyła mu się nawet drobna stłuczka, dzięki czemu zebrał zniżki na OC sięgające ponad 60%. Pewnego dnia pożyczył jednak swoje auto młodszemu bratu Michałowi, a ten podczas jazdy spowodował wypadek. Poszkodowany otrzymał rekompensatę z polisy Marka, a on sam przy przedłużeniu ubezpieczenia musiał zapłacić ponad dwukrotnie droższą składkę OC niż zwykle, mimo że nie był sprawcą wypadku.

Ubezpieczenie OC na kierowcę – co to znaczy?

Umieszczony wyżej przykład opisuje tylko jedną z wad systemu zakładającego przypisanie OC do samochodu. Z tej i innych przyczyn co jakiś czas w kraju powraca dyskusja, czy lepszym rozwiązaniem nie byłoby wprowadzenie tzw. “systemu brytyjskiego”, zakładającego przypisanie OC do kierowcy. Na czym on polega?

Zacząć trzeba od tego, że samo powiedzenie, że w Wielkiej Brytanii OC jest przypisane do kierowcy, to pewne uproszczenie. Panujący tam system ubezpieczeniowy różni się od polskiego przede wszystkim tym, że zakłada rozróżnienie na:

  • właściciela pojazdu,
  • regularnych użytkowników pojazdu,
  • okazjonalnych użytkowników pojazdu.

Każda z tych osób musi posiadać ubezpieczenie, jeśli zamierza prowadzić pojazd. W przypadku jego właściciela sprawa jest oczywista – warto przy tym wspomnieć, że tak samo jak w Polsce, ubezpieczony musi być każdy zarejestrowany pojazd. Regularny użytkownik, aby prowadzić pojazd, musi zostać dopisany w polisie, która tym samym rozszerza na niego ochronę. Z kolei okazjonalny użytkownik nie widnieje w polisie OC, a żeby móc prowadzić pojazd, musi wykupić dodatkowe ubezpieczenie, tzw. DOC cover (Driving Other Cars Cover). Innymi słowy, ochroną ubezpieczeniową objęte są tylko i wyłącznie osoby wymienione w polisie, a nie wszyscy użytkownicy pojazdu.

CZY WIESZ, ŻE …

System ubezpieczeń komunikacyjnych w Wielkiej Brytanii różni się od polskiego m.in. również tym, że istnieje w nim możliwość zwolnienia z opłaty za OC właścicieli nieużywanych pojazdów (muszą złożyć tzw. SORN, czyli Statutory Off Road Notification).

No dobrze, ale czy w takim razie brytyjski system nie uderza w ofiary wypadków, które w razie gdy wypadek spowoduje osoba nieobjęta ubezpieczeniem, nie uzyskają odszkodowania? Otóż nie, ponieważ w takim przypadku rekompensatę wypłaci im odpowiednik polskiego UFG, a więc MIB (Motor Insurers’ Bureau). Z kolei kierowca, który zostanie przyłapany na jeździe bez OC, poniesie bardzo dotkliwą karę. Samo jego zatrzymanie to minimum 300 funtów mandatu i 6 punktów karnych, a może skończyć się również orzeczeniem zakazu prowadzenia pojazdów, zatrzymaniem pojazdu, a nawet jego kasacją.

Co więcej, karana jest nie tylko jazda bez ubezpieczenia. Jeżeli ubezpieczyciel wykryje rozbieżność między deklaracją klienta a rzeczywistością (np. osoba zgłoszona jako regularny użytkownik jeździ więcej niż właściciel auta), może zarówno podnieść składkę, jak i zerwać umowę ubezpieczenia. Kierowca, którego spotka taka sytuacja, może mieć potem problem z kupnem OC, a przygotowywane dla niego oferty będą znacznie droższe.

CIEKAWOSTKA

Dzięki temu, że w Wielkiej Brytanii można kupić dodatkowe ubezpieczenie OC dla dowolnej osoby, jest także możliwa nauka jazdy pod okiem rodzica. W Polsce planuje się wprowadzenie takiego rozwiązania, o czym przeczytasz w artykule “Nauka jazdy pod okiem rodzica – czy to dobry pomysł?”.

Co lepsze – OC na kierowcę czy na samochód?

Znając już w ogólnym zarysie zarówno polski, jak i brytyjski system obowiązkowych ubezpieczeń komunikacyjnych, można postawić pytanie: czy lepszym rozwiązaniem jest OC przypisane do samochodu, czy do kierowcy? Niestety, bardzo trudno o jednoznaczną odpowiedź, ponieważ obydwa rozwiązania mają swoje wady i zalety.

System polski (OC na samochód)System brytyjski (OC na kierowcę)
Nie trzeba zgłaszać ubezpieczycielowi dodatkowych kierowców (za wyjątkiem młodych osób)Każda osoba korzystająca z samochodu musi być dopisana do polisy lub osobno ubezpieczona
Można pożyczyć samochód dowolnej osobie, która posiada prawo jazdyZ samochodu korzystać może wyłącznie właściciel lub sporadycznie osoba wskazana w polisie
Zniżki za bezszkodową jazdę gromadzi każdy współwłaściciel auta, nawet jeśli z niego nie korzystaZniżki za bezszkodową jazdę gromadzi tylko główny kierowca wskazany w polisie
Zniżki na OC straci właściciel auta, nawet jeśli to nie on spowodował szkodęZniżki po szkodzie straci tylko kierowca, który ją spowodował
Przy wyliczaniu składki ubezpieczyciel nie ma wglądu w informacje dotyczące m.in. mandatów i punktów karnych kierowcyPrzy wyliczaniu składki ubezpieczyciel sprawdza informacje m.in. o wykroczeniach drogowych, ograniczeniach w korzystaniu z prawa jazdy i mandatach kierowcy

Z różnic w obydwu systemach ubezpieczeniowych wyłania się obraz, na podstawie którego można stwierdzić, że choć brytyjski system może być bardziej uciążliwy dla kierowców, jest on lepiej przygotowany do ich weryfikacji pod kątem bezpieczeństwa. O ile w Polsce ubezpieczyciel sprawdza historię ubezpieczenia, nie zawsze bierze pod uwagę np. wykroczenia drogowe kierowcy, które mówią sporo o jego stylu jazdy.

Z drugiej strony, to wcale nie tak, że rozwiązanie stosowane w Wielkiej Brytanii ma same zalety. Przeciwnie, jego skomplikowanie jest na tyle duże, że znaczącym problemem na tamtejszych drogach są kierowcy jeżdżący bez OC – często nieświadomie. Próba wprowadzenia podobnych zasad w Polsce mogłaby się skończyć prawdziwym chaosem, a wcale nie jest powiedziane, że przyniosłaby pozytywne skutki. Może jednak warto skopiować od Brytyjczyków niekoniecznie cały system, ale tylko jego część?

Cena OC a liczba punktów karnych – jak zmieniły się przepisy?

Z takiego założenia mogli wyjść polscy ustawodawcy, gdy szykowali zmiany w Prawie o ruchu drogowym w 2022 roku. Niektóre z nich, jak np. znacznie wyższe mandaty za wiele wykroczeń drogowych, były bardzo szeroko komentowane, o innych było nieco ciszej. Jedną z nich jest powiązanie ceny ubezpieczenia OC z liczbą punktów karnych kierowcy, czyli pomysł, który działa w krajach, gdzie ubezpieczenie jest przypisane do kierowcy, a nie do samochodu.

Takie rozwiązanie zakłada, że kierowcy mający na koncie więcej punktów karnych, a więc częściej łamiący przepisy drogowe, zapłacą wyższe składki za OC w kolejnym roku. Innymi słowy, do standardowych czynników, które są uwzględniane przy obliczaniu ryzyka ubezpieczeniowego (m.in. dane pojazdu, cechy kierowcy, historia ubezpieczenia), dołączył kolejny, na podstawie którego ubezpieczyciel stwierdzi, jakie jest prawdopodobieństwo wypłaty odszkodowania w przypadku danego klienta.

UWAGA!

Od 17 czerwca 2022 roku ubezpieczyciele mają dostęp do informacji o punktach karnych i mandatach otrzymanych przez kierowców.

Chociaż pomysł brzmi całkiem rozsądnie, może być w nim luka. Chodzi o to, że w krajach, w których tego typu rozwiązanie już funkcjonuje (oprócz Wielkiej Brytanii są to m.in. Stany Zjednoczone), możliwe lub konieczne jest kupno ubezpieczenia na kierowcę, jeśli nie jest on właścicielem samochodu. W Polsce natomiast ubezpieczenie dotyczy samochodu, zatem w teorii może się zdarzyć sytuacja, w której oprócz mandatu dodatkową karę (wzrost ceny OC) mógłby otrzymać właściciel samochodu, ale już nie osoba, która tylko go pożyczyła i spowodowała nim szkodę. Taki kierowca nie posiada wszak pojazdu, zatem niczego nie ubezpiecza. Jak miałby więc otrzymać zwyżkę?

Można się zastanawiać, czy tego problemu nie rozwiązałoby wprowadzenie obowiązku posiadania ubezpieczenia OC nawet przez osoby, które nie są właścicielami pojazdu, ale z niego korzystają. Eksperci Polskiej Izby Ubezpieczeń twierdzą jednak, że planowana zmiana ma na celu przede wszystkim przyznanie zakładom ubezpieczeniowym dostępu do informacji o mandatach i punktach karnych, co ma prowadzić do większej indywidualizacji składek OC, a przez to pośrednio do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Ma to więc duże znaczenie prewencyjne.

Z kolei podmioty użyczające swoich pojazdów innym muszą się po prostu liczyć z większymi konsekwencjami takich czynów. Oczywiście w przypadku np. samochodów firmowych w przedsiębiorstwach, czy wypożyczalni aut, tego typu kwestie mogą regulować wewnętrzne regulaminy. Gorzej z osobami prywatnymi, bo też trudno wyobrazić sobie, żeby ktoś pożyczając auto np. mężowi, żonie czy dzieciom, kazał im się wylegitymować z punktów karnych.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o powiązanie OC z samochodem lub kierowcą

Jaki system ubezpieczeniowy obowiązuje w Polsce?
Czy OC na samochód ma więcej zalet niż ubezpieczenie przypisane do kierowcy?
Jakie są konsekwencje powiązania ceny OC z liczbą punktów karnych?
PODSUMOWANIE
  • W Polsce ubezpieczenie OC jest obowiązkowe dla każdego właściciela pojazdu mechanicznego i przypisane do samochodu, a nie do kierowcy.
  • Powiązanie OC z samochodem sprawia m.in. że niezależnie od tego, kto prowadził auto, za spowodowane nim szkody odpowiada swoim ubezpieczeniem właściciel pojazdu.
  • System zakładający przypisanie OC do kierowcy oznacza, że ubezpieczenie musi posiadać każda osoba, która prowadzi pojazd.
  • Powiązanie OC z kierowcą funkcjonuje m.in. w Wielkiej Brytanii.
  • System przypisujący OC do kierowcy gwarantuje m.in. lepszą weryfikację kierowców pod kątem bezpieczeństwa.
  • W połowie 2022 roku w Polsce zaczęły obowiązywać przepisy, które wiążą cenę OC z liczbą punktów karnych kierowcy, co ma skutkować większą indywidualizacją składek ubezpieczeniowych.
Źródła:
  • Ustawa z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Fundusz Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20031241152/U/D20031152Lj.pdf
  • https://www.gov.uk/vehicle-insurance/driving-without-insurance
  • https://piu.org.pl/blogpiu/dodatkowe-oc-ppm-a-mandaty/
grafika
Autor artykułu: Mateusz Piesowicz

Ekspert i doradca w dziedzinie ubezpieczeń oraz autor ponad 100 poradników dotyczących polis komunikacyjnych i turystycznych. W swoich tekstach zwraca uwagę na trudne zagadnienia ubezpieczeniowe, aby przedstawiając je w zrozumiały sposób, ustrzec klienta przed niepotrzebnymi wydatkami i ułatwić mu dopasowanie rodzaju ochrony do indywidualnych potrzeb.

Wystaw ocenę

Dołącz do dyskusji

3 komentarze

avatar autora komentarza

Uprzejmie informujemy, że komentarze zawierające wulgaryzmy lub informacje niezgodne z zasadami języka polskiego nie będą publikowane w serwisie.

avatar autora komentarza
System z UK jest 1000 razy lepszy niż OC przypisane do pojazdu. Wysokość OC uzależniona od pojemności silnika to wymysł jakiegoś imbecyla. Co ma piernik do wiatraka??? Pojemność ma się nijak do wysokości i prawdopodobieństwa powstania szkody. Czy pojazdy o napędzie wyłącznie elektrycznym są objęte zerową składką OC? RACZEJ NIE... Tym samym ubezpieczalnie pokazują że dopuszczają się nadużyć uzależniając składkę od pojemności.
avatar autora komentarza
"Próba wprowadzenia podobnych zasad w Polsce mogłaby się skończyć prawdziwym chaosem" przecież nasi rządzący lubią i potrafią wprowadzać haos, więc nie byłaby to żadna nowość. Prosta zasada, chcesz prowadzić pojazd wykup OC minimum na rok. A za brak duże kary... Ale u nas nie da się normalnie, masz np samochod/motocykl/przyczepę która remontujesz musisz miec oc na ten pojazd bo moze ciemna noca sam wyjedzie na droge i spowoduje kolizje. Masz kilka samochodów- płać za wszystkie bo według rządzących możesz jeździć wszystkimi na raz w tym samym czasie... Oczywiście wiadomo o co tu wszystko chodzi...
avatar autora komentarza
W ustawie jest napisane pojazd mechaniczny. A wg wykładni Sądu Najwyższego pojazd mechaniczny to pojazd napędzany silnikiem. Czyli OC w formie obowiązującej w Polsce jest błędne, gdyż powinny być nim objęte również hulajnogi i rowery elektryczne . W końcu mają silniki. Z resztą co jakiś czas trafia się informacja o potrąceniu przez hulajnogę elektryczną. Jedynym słusznym rozwiązaniem byłoby OC na kierowcę. Uzależnione od tego czym chcesz jeździć. Pojazd X to stawka X, pojazd Y to stawka Y. Do tego czas trwania ubezpieczenia: 1 dzień, 3 dni, tydzień, miesiąc, rok, itd. Możliwości jest nieskończenie wiele. Już teraz jak ktoś wyjeżdża na wakacje, to może wykupić polisę na dowolną długość trwania, więc pod względem technicznym jest to bezproblemowo wykonywalne. Ja nie widzę w zmianach minusów, tylko same plusy. Jeżeli zmian nie chcą firmy ubezpieczeniowe, to oznacza to jedno, że mają z tego olbrzymie zyski i będą się broniły przed zmianami. Oczywiście do tego przed wprowadzeniem zmian PORZĄDNA kampania informacyjna. I nie ma problemu.

Chcesz wydawać mniej na ubezpieczenie OC/AC nawet o 50%? To proste!
Oblicz ceny w 3 minuty!

Porównaj ceny OC/AC