Pas awaryjnego postoju – do czego służy?

W jakich sytuacjach można zatrzymać się na tzw. pasie awaryjnym na drogach szybkiego ruchu (autostrady i drogi ekspresowe)? Kiedy kategorycznie nie wolno tego robić? Jak to wygląda w rzeczywistości? Sprawdzamy.

Pas awaryjnego postoju – definicja prawna

Zacznijmy od samego początku, czyli od precyzyjnego określenia, czym właściwie jest pas awaryjny i które akty prawne regulują, co można, a czego nie można robić w jego obrębie. 

Zgodnie z treścią Rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z dnia 2 marca 1999 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, pas awaryjnego postoju jest częścią pobocza drogi, które składa się z rzeczonego pasa awaryjnego o szerokości 2 metrów dla autostrad i szerokości 0,7 metra dla dróg ekspresowych oraz pasa gruntowego pobocza.  

Rozporządzenie jeszcze z poprzedniego wieku jest jedynym źródłem wiedzy o przeznaczeniu pasa awaryjnego, gdyż nie wspomina o nim ani ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku, ani ustawa z 1985 roku O drogach publicznych. W tym drugim przypadku znajdziemy wzmiankę o pasie awaryjnym jako części tzw. korony drogi, ale nic ponadto. 

Jednak z powyższego rozporządzenia możemy się dowiedzieć, że z pasem awaryjnym mamy do czynienia tylko i wyłącznie na drogach klasy A, czyli autostradach, oraz drogach klasy S, czyli drogach ekspresowych. W żadnym innym przypadku, nawet poruszając się po drogach krajowych, z definicji nasz pojazd nie nie będzie miał styczności z pasami awaryjnymi. 

Pas awaryjny znajduje się na skrajnej prawej części jezdni i od pasów ruchu oddzielony jest linią ciągłą, co już samo w sobie jest sporo mówiącym sygnałem. Zdarza się, że w niektórych państwach posiadanie przez drogę pasów awaryjnych traktowane jest jako warunek sine qua non, by była ona sklasyfikowana jako autostrada. Z drugiej strony nie zawsze autostrady będą posiadały pasy awaryjne. Przykład takiej autostrady mamy na swoim podwórku – autostrada A4 na odcinku Bielany Wrocławskie-Krzyżowa nie posiada pasów awaryjnych. 

Pas awaryjny – do czego służyć powinien…

Czujemy się trochę nieswojo, opisując dość oczywiste kwestie, ale należy to potraktować jako formę przypomnienia obowiązujących na drogach zasad, które to przypomnienie przydałoby się bardzo wielu polskim kierowcom. Lwia część z nich ma bowiem przykrą manierę zapominania, do czego służy pas awaryjny. 

Treść przypomnienia brzmi następująco: korzystanie z pasa awaryjnego jest dopuszczalne tylko i wyłącznie w razie zaistnienia wyższej konieczności, do której zaliczamy awarię techniczną pojazdu (O tym, jak zachować się w przypadku awarii na autostradzie, pisaliśmy obszernie w artykule Awaria na autostradzie lub drodze ekspresowej) lub problemy zdrowotne kierowcy i/lub pasażerów.

Encyklopedycznymi przykładami uzasadnionych postojów jest przecięta opona lub zasłabnięcie kierowcy, czyli sytuacje, w których dalsza jazda stwarzałaby zagrożenie w ruchu drogowym na autostradzie. 

…a do czego często służy

Tymczasem wielu kierowców za wyższą konieczność uznaje chęć zaspokojenia małego głodu lub uzupełnienie poziomu kofeiny we krwi. I uprzedzamy rodziców, szczególnie dopiero co upieczonych, że potrzeba przewinięcia swojej latorośli również nie należy do prawnie umocowanych przyczyn potencjalnego postoju na pasie awaryjnym.  

Jednak prawo sobie, a życie sobie. Surowo zabroniony postój na pasie awaryjnym nie jest wcale tak rzadkim obrazkiem. Kawa, zaczerpnięcie świeżego powietrza, rozprostowanie nóg i krótki small talk w akompaniamencie pędzących z prędkością 140 km/h pojazdów (a w rzeczywistości znacznie szybciej) to prawdziwy klasyk autostrad nad Wisłą. 

Wbijmy sobie zatem raz na zawsze do głów, że do postojów nieuzasadnionych wystąpieniem wspomnianej wyższej konieczności służą MOP-y. Zatrzymanie się tam jest dalece bardziej komfortowe, bezpieczniejsze i, przede wszystkim, zgodne z literą prawa. 

Może się też okazać tańsze, ponieważ za nieuzasadnione zatrzymanie się na pasie awaryjnym przewidziany jest mandat w wysokości 300 zł. Przypomnijmy (dużo tego przypominania, prawda?), że nawet w przypadku uzasadnionego postoju mandatem w tej samej wysokości oraz dodatkowo jednym punktem karnym karane jest nieumieszczenie trójkąta ostrzegawczego 100 metrów przed zatrzymanym na pasie awaryjnym pojazdem i brak włączonych świateł awaryjnych. 

Innym częstym widokiem są próby wymijania wszelakiej maści korków i wyprzedzanie pasem awaryjnym. W końcu nie można dopuścić, by marnował się całkiem dobry i nieużywany “pas ruchu”, prawda? No i dzięki temu możliwe jest zaoszczędzenie oszałamiających dwóch minut na dystansie 250 kilometrów. Kto by nie skorzystał?

Zdarzają się oczywiście sytuacje, kiedy pas awaryjny na skutek zatoru, zwężenia drogi spowodowanego robotami lub innego incydentu zostaje przekształcony w tymczasowy pas ruchu, ale o tym decydują odpowiednie służby, nie kierowcy po wewnętrznej dyskusji ze swoim drogowym sumieniem.

Źródła:

Oceń artykuł:

Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michal Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dołącz do dyskusji

0 komentarzy
Skomentuj jako pierwszy!