Savoir-vivre na autostradzie, czyli jazda lewym pasem i inne grzeszki polskich kierowców

Na autostradzie jak w soczewce widać wszystkie błędy, które popełniamy na co dzień za kółkiem. Tutaj wszystko dzieje się szybciej, czasu na decyzje jest mniej, a potencjalne konsekwencje błędu mogą okazać się dużo groźniejsze niż podczas jazdy w terenie zabudowanym. Dlatego wykonujemy rachunek sumienia i bierzemy na tapet główne grzeszki polskich autostrad, zastanawiając się przy tym, czy możemy liczyć na rozgrzeszenie.

Jazda lewym pasem – łamanie przepisów czy zdrowy rozsądek?

Wcale nie tak rzadkim widokiem na polskich autostradach jest samochód osobowy jadący z dużą prędkością tylko i wyłącznie po lewym pasie, co rusz ponaglający innych kierowców, którzy mieli czelność pojawić na jego drodze, by pokornie zjechali na prawy pas i pozwolili pędzić jego właścicielowi ku celowi, jakim z pewnością jest niezwykle pilna i niecierpiąca zwłoki sprawa. Klasyka.

Tak właśnie postępują tzw. władcy lub szeryfowie lewego pasa. Jednak nie tylko oni. Albo inaczej – szeryfem się nie jest, a bywa, bo, przynajmniej od czasu do czasu, staje się nim praktycznie każdy z nas. Co więcej, każdy z nas ma wówczas w głowie doskonale przygotowane i powtarzane z wielką pewnością wytłumaczenie, które uświęca popełniane właśnie drogowe zbrodnie. 

O ile jednak taka próba wewnętrznego usprawiedliwiania się może działać na nasze samopoczucie i ocenę własnych działań za kierownicą, o tyle już w konfrontacji z policją i przepisami ruchu drogowego stanowi jedynie nic nieznaczący wybieg retoryczny. Przypomnijmy bowiem przepisy, które regulują to, kiedy i w jakich sytuacjach można używać lewego pasa ruchu. Wszystko na ten temat określa ustawa o Prawie o ruchu drogowym, której Artykuł 51 tak precyzuje wspomnianą kwestię:

1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.

2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.

3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.

4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa.

Powyższe regulacji, o dziwo, wcale nie należą do zawiłych i dość jasno komunikują, że kierowcy nie tylko nie mogą jechać lewym pasem na jezdni dwupasowej, ale też nie powinni wybierać środkowego pasa, jeśli jezdnia posiada trzy pasy ruchu w jedną stronę. 

Do czego służy więc lewy pas lub dwa najbardziej skrajne lewe pasy? To proste – do wyprzedzania. Tylko i aż. W myśl przepisów kierowca wykonujący manewr wyprzedzania powinien zakończyć go możliwie najszybciej i po całej sekwencji niezwłocznie zjechać na prawy pas ruchu. Co jednak w sytuacji, kiedy wyprzedzamy nie jeden samochód a cały sznur pojazdów? Gdzie leży granica pomiędzy wyprzedzaniem kilku lub kilkunastu aut  a jazdą lewym pasem? Czy da się to w ogóle określić?

Trochę światła na cały problem rzucają przepisy Konwencji Wiedeńskiej, które głoszą, że możemy pozostać na swoim pasie ruchu podczas wyprzedzania, o ile mamy rzeczywisty zamiar wyprzedzenia kolejnego pojazdu i jednocześnie nie utrudniamy życia kierowcom nadjeżdżającym z tyłu, czyli nie blokujemy lewego pasa. W sytuacji, gdy wykonujemy manewr wyprzedzania i zauważymy w lusterku, że zbliża się do nas szybkim tempem inny pojazd, powinniśmy zjechać na prawy pas. Proste? Nie do końca.

Kontrowersje dopiero się zaczynają. Co bowiem, jeśli jedziemy z maksymalną dopuszczalną na autostradzie prędkością, która wynosi w Polsce 140km/h? Czy wówczas również powinniśmy ustąpić z lewego pasa i posłusznie zjechać, wiedząc, że nadjeżdżający z tyłu kierowca świadomie łamie przepisy?

A co w sytuacji, kiedy ruch na autostradzie jest na tyle duży, że wyprzedzanie i powracanie na swój pas zgodnie z literą prawa byłoby tylko tworzeniem zupełnie niepotrzebnego zagrożenia i jazdą zygzakiem przez dłuższy czas? Wszak ciągłe zwalnianie i przyspieszanie nie dość, że znacząco wpływa na spalanie paliwa, to jeszcze negatywnie oddziałuje na płynność ruchu na autostradzie i może wywoływać niepokój oraz nerwowość u innych użytkowników drogi. A niespokojni kierowcy to kierowcy popełniający błędy. 

Wydaje się, że właśnie w tym momencie na scenę, lub autostradę, powinien wkroczyć savoir-vivre. Przypomnijmy, że z definicji jest to ogłada, znajomość zasad obowiązujących w danym towarzystwie i umiejętność swobodnego poruszania się pośród tych zasad. Jeśli przyłożymy tę definicję do realiów polskich autostrad, otrzymamy patent na sukces, który, przyznajmy to zupełnie szczerze, bardziej będzie opierał się na zdrowym rozsądku niż sztywnym trzymaniu się przepisów. Czasem, w imię płynnej jazdy swojej i innych kierowców, musisz zbliżyć się do granicy zakazu jazdy lewym pasem, może nawet przekroczyć tę granicę jedną nogą. Tak będzie po prostu bezpieczniej. 

Wszystko zależy od Twojej oceny sytuacji – jeśli uznasz, że ułatwisz życia sobie i innym, pozostając chwilę na lewym pasie, zrób to. Jeśli będzie wprost przeciwnie – wróć potulnie na prawy pas, nawet za cenę ustępowania szeryfom. To trochę jak z otwieraniem drzwi kobietom – tu również savoir-vivre zostawia Ci pewną swobodę. W przypadku drzwi otwieranych do zewnątrz, otwórz je, przepuszczając damę przodem. Jednak już drzwi otwierane do wewnątrz budynku należy potraktować inaczej, samemu wchodząc najpierw i przytrzymując drzwi dla swojej towarzyszki. Bo zasady dobrego wychowania mają pomagać w życiu, nie je utrudniać.Tak samo jest na drodze. 

Jazda autostradą – pozostałe grzechy polskich kierowców

Okupowanie lewego pasa, choć to najgorętszy temat autostradowych dyskusji, nie jest jedynym błędem, jaki zdarza się notorycznie popełniać kierowcom nad Wisłą. Poznajmy inne zachowania, które skutkują niebezpiecznymi sytuacjami na autostradach.

Zbyt duża prędkość

Maksymalna dopuszczalna prędkość na autostradach w Polsce wynosi 140 km/h. Wielu kierowców traktuje jednak ten przepis nie jako prawo a raczej jak luźną sugestię, którą od czasu do czasu można wziąć pod uwagę. Nierzadko kierowcy poruszają się po autostradach z prędkością 200 km/h. Za to rzadko ich umiejętności są tak duże jak wskazania prędkościomierza i w konsekwencji dochodzi do wypadków z ofiarami śmiertelnymi i poważnymi obrażeniami ciała. Autostrada to nie tor wyścigowy. Kropka.

Zbyt małą prędkość

W przywoływanej już ustawie o Prawie o ruchu drogowym widnieje zapis (art.19 ust.2 pkt 1), zgodnie z którym „kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością nieutrudniająca jazdy innym kierowcom”. Polskie prawo przewiduje też, że do ruchu na autostradach mogą włączyć się pojazdy, które są w stanie osiągnąć prędkość co najmniej 40 km/h. Jednak w praktyce poruszanie się po autostradach w takim tempie to prosty sposób na karambol. Najlepiej dostosować prędkość do panujących warunków, natężenia ruchu i własnych umiejętności.

Zmiana pasa ruchu

Bardzo częsta przyczyna wypadków i kolizji na autostradach. Kierowcy planujący wyprzedzić pojazd decydują się na zmianę pasa ruchu na lewy, nie zauważając przy tym, że od tyłu zbliża się szybko inny pojazd. To dlatego na autostradzie baczne obserwowanie tego, co dzieje się w lusterku wstecznym jest równie ważne, jak analiza wydarzeń przed maską. Miej oczy dookoła głowy – mało jest sytuacji, w których to powiedzenie byłoby bardziej adekwatne.

Zatrzymywanie się na pasie awaryjnym

Cytując klasyka: to gorzej niż zbrodnia, to błąd! Postoje na pasie awaryjnym to nie żadne sci-fi, według policji polskim kierowcom często zdarza się zatrzymać na kawę, kanapkę, a nawet telefoniczną pogawędkę. Najgorzej, że wcale nieodosobnionymi przypadkami są postoje w pobliżu zjazdów z autostrady. Powtórzmy więc to raz a dobrze – zatrzymywanie się na autostradzie jest niedozwolone, włączając w to pas awaryjny. Jak sama nazwa wskazuje, pas awaryjny ma służyć kierowcom w razie awarii, nie braku kofeiny we krwi.

Poganianie innych kierowców światłami…

…lub podjeżdżanie pod zderzak, by wymusić zjechanie z lewego pasa. To częsta praktyka wśród kierujących, którzy są przywiązani do lewego pasa bardziej niż do wajchy zmiany biegów w swoim aucie. Zarówno pierwszy, jak i drugi zestaw zachowań, należą do najbardziej irytujących na polskich autostradach. Taka natrętność wymusza na innych kierowcach częstą zmianę prędkości jazdy i nie pozwala zachować bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami. 

W badaniu przeprowadzonym przez TNS OBOP na zlecenie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu, które, należy to sumiennie odnotować, nie dotyczyło jedynie ruchu na autostradach, a ruchu kołowego w ogóle, wyszło czarno na białym, że aż 53% badanych kierowców narzeka na zbyt dynamiczną jazdę innych kierujących przynajmniej raz w tygodniu. 12% ankietowanych spotykało się z takim zachowaniem na drogach każdego dnia. Nie ma powodów przypuszczać, by sytuacja na autostradach znacząco odbiegała od tej ogólnokrajowej. 

Źródło:

https://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html

https://www.krbrd.gov.pl/pl/test.html

https://www.motofakty.pl/artykul/jazda-po-autostradach-jakich-bledow-unikac-poradnik.html

https://moto.pl/MotoPL/56,88389,23380773,jak-jezdzic-po-autostradzie-podpowiadamy-czego-unikac-i-co.html

https://www.auto-motor-i-sport.pl/wydarzenia/Autostradowy-savoir-vivre,16584,1

Oceń artykuł:
15,00
Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michal Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dołącz do dyskusji

0 komentarzy
Skomentuj jako pierwszy!