Turystyka militarna w Polsce – 3 miejsca, które musisz odwiedzić

Turystyka militarna, zwłaszcza z okresu II Wojny Światowej, cieszy się coraz większym zainteresowaniem wśród turystów. Entuzjaści historii pragną na własne oczy przekonać się, jak wyglądały wojenne realia, nie czując przy tym grozy bitwy. Jeśli i Ty chciałbyś uczyć się historii, zwiedzając bunkry, umocnienia i tajemnicze podziemia, zacznij od naszych propozycji. Gęsia skórka gwarantowana.

Riese – Olbrzym w górach Sowich

W 1943 roku większość terytorium Niemiec leżała już w zasięgu alianckiego lotnictwa, dlatego władze w Berlinie zdecydowały się przenieść znaczną część produkcji przemysłowej na Dolny Śląsk w rejon Sudetów. Górzysty teren oraz znaczna odległość od lotnisk w Wielkiej Brytanii z jednej, a frontu wschodniego z drugiej strony, zapewniała względne bezpieczeństwo.

Nic więc dziwnego, że to właśnie na tym obszarze, a dokładniej w Górach Sowich, Niemcy postanowili urządzić główną kwaterę Adolfa Hitlera wraz z rozbudowanym podziemnym zapleczem. W połowie 1943 roku Albert Speer, naczelny architekt III Rzeszy, który od 1942 piastował urząd ministra amunicji i uzbrojenia, sporządził pierwsze plany budowy kompleksu, który nazwano Riese (Olbrzym). Speer jako główną lokalizację wybrał zamek Książ.

Wokół trzeciego największego zamku w Polsce i pod nim Niemcy planowali stworzyć rozbudowaną sieć bunkrów, sztolni, tuneli i sal, połączonych ze sobą siecią kolei wąskotorowych. By sprawnie przeprowadzić całą operacją, powołano do życia specjalną spółkę Industriegemeinschaft Schlesien AG, która miała nadzorować postęp prac. Termin zakończenia budowy wyznaczono na 1947 rok. Nazistowscy dygnitarze nie przeczuwali jeszcze wówczas, że tysiącletnia rzesza nie przetrwa nawet do tego terminu.

Środki, jakie przeznaczono na ten cel były ogromne. W cały proces zaangażowano 40 niemieckich firm budowlanych oraz tysiące przymusowych pracowników z Polski, Ukrainy i Związku Radzieckiego, z których wielu nigdy nie opuściło podziemnych tuneli. W jednej ze sztolni – we Włodarzu – Niemcy najprawdopodobniej zamordowali kilka tysięcy więźniów wykorzystywanych do prac budowlanych. Według nielicznej ocalałej niemieckiej dokumentacji łączna liczba przymusowych robotników mogła wynieść nawet 30 000.

W samym 1944 roku na projekt Riese przewidziano zużycie aż 28 tys. ton stali i cementu. To mniej więcej tyle, ile rocznie pochłaniała budowa wszystkich schronów przeciwlotniczych dla ludności cywilnej w całych Niemczech.

Ostatecznie nie udało się ukończyć budowy, ponieważ w 1945 roku na teren Gór Sowich wkroczyłą Armia Czerwona. Najciekawszy jest jednak fakt, że nie zachowały się żadne plany czy dokumenty, które umożliwiłyby poznanie przeznaczenia Riese. Historycy są jednak zgodni, że Zamek Książ miał pełnić funkcję kwatery głównej Hitlera. Badacze wciąż jednak spierają się jednak co do przeznaczenia pozostałych części kompleksu.

Lista hipotez dotyczących potencjalnego przeznaczenia podziemnego labiryntu jest długa. Smaczku dodaje fakt, że Niemcy uważali Góry Sowie za rdzennie germańskie i nie przypuszczali, że po wojnie cały obszar znajdzie się w granicach innego państwa. Wielu poszukiwaczy skarbów upatruje w tym szansy, że w podziemiach wciąż czekają na odkrycie liczne skarby zrabowane przez Niemców podczas II Wojny Światowej. 

Również relacje naocznych świadków – byłych przymusowych robotników i nadzorujących budowę urzędników – nie rzucają światła na podziemne tunele, których wiele, lub same wejścia do nich, Niemcy wysadzili w powietrze, wycofując się na zachód. 

To, czego nie udało się wysadzić Niemcom, w latach 90. polskie władze udostępniły zwiedzającym. Do dyspozycji spragnionych drugowojennych tajemnic turystów jest aż 6 sztolni: Włodarz, Rzeczka, Jugowice, Gontowa, Soboń i Osówka. Do tego doliczyć trzeba podziemia Zamku Książ.

Łączna kubatura wszystkich odkrytych do tej pory pomieszczeń (nie wszystkie są dostępne) wynosi 85 tys. metrów sześciennych. To tylko nieco ponad połowa zaplanowanego przez nazistów Olbrzyma. Całość była bowiem obliczona na 155 tys. metrów sześciennych. Nawet zakładając, że Niemcom nie udało się wybudować wszystkiego, istnieje solidna podstawa, by sądzić, że pod ziemią na odkrycie czeka jeszcze znaczna część kompleksu.

Informacje turystyczne znajdziesz na: http://kompleksriese.pl/

Wilczy szaniec

Kolejna kwatera główna Adolfa Hitlera. To właśnie w Wilczym Szańcu pułkownik Claus Schenk Graf von Stauffenberg dokonał nieudanego zamachu na życie niemieckiego Führera, czyli słynnego podłożenia ładunku wybuchowego w sali narad sytuacyjnych. 

Co ciekawe Hitler wyszedł z ataku bombowego bez większego szwanku, choć w momencie wybuchu oparty był o stół, pod którym w bliskiej odległości podłożona została teczka z bombą. 

Najprawdopodobniej stało się tak, ponieważ narada odbywała się w bunkrze neziemnym z pootwieranymi oknami. Większość ekspertów jest zdania, że taki sam wybuch w podziemnym zamkniętym bunkrze zabiłby wszystkich obecnych, włączając w to samego Hitlera. 

Tymczasem śmierć poniosły tylko 3 osoby na 24 zebranych przy stole narad. Ważnym czynnikiem decydującym o niepowodzeniu całej akcji było również zrezygnowanie przez pułkownika von Stauffenberga z drugiej części ładunku wybuchowego, który był przewidziany do przeprowadzenia zamachu. Dodatkowo według jednego z przekazów w realizacji planu przeszkodził również gruby filar dębowego stołu – zamachowiec podłożył ładunek po złej stronie podpory, co miało uchronić Hitlera. Koniec końców Führer przeżył i był w tak dobrym stanie, że jeszcze tego samego dnia podjął w Wilczym Szańcu swojego włoskiego sojusznika – Benito Mussoliniego. 

Lokalizacja kwatery na Mazurach, wówczas w Prusach Wschodnich, nieopodal miejscowości Kętrzyn, została wybrana jeszcze w sierpniu 1940 roku. Było to idealne miejsce na ulokowanie strategicznych punktów. Prusy Wschodnie były bowiem jednym z najlepiej ufortyfikowanych obszarów Trzeciej Rzeszy. Na dość małym terenie znajdowało się wiele bunkrów, schronów, twierdz i rejonów umocnionych. Ponadto znaczną część okolicy pokrywał gęsty mieszany las, zapewniający całoroczne maskowanie.

Dodatkowym atutem była bliskość wielkich jezior mazurskich, które od wschodu stanowiły naturalną granicę, praktycznie uniemożliwiającą atak drogą lądową. Wszystko to bardzo liczyło się dla naczelnego dowództwa niemieckich sił zbrojnych przed inwazją na Związek Radziecki. Nie bez znaczenia była też bliskość sowieckiej granicy – dzięki temu Hitler mógł przebywać w bezpośrednim sąsiedztwie frontu, dowodząc swoimi armiami. 

Budowy całego obiektu nigdy nie ukończono, ale nawet pomimo tego zdołano wznieść 80 instalacji stałych i 100 konstrukcji drewnianych.  Najpotężniejsze bunkry przeciwlotnicze typu ciężkiego posiadały ściany o grubości 4-6 metrów i stropy o grubości aż 8 metrów. Co ciekawe większość budynków była naziemna – wszystko z powodu wysokiego poziomu wód gruntowych.

Bardzo dużo starań dołożono, by Wilczy Szaniec był niewykrywalny z powietrza. Niektóre budynki na dachach posiadały zagłębienia, w których sadzono trawę, a ściany obiektów pokrywano zaprawą z dodatkiem trawy. Pracom maskującym towarzyszyła dezinformacja. Do 21 czerwca 1941 roku nad Wilczym Szańcem istniało lotnicze połączenie Moskwa-Berlin, co miało utwierdzić Sowietów w przekonaniu, że nad tym obszarem nie dzieje się nic ważnego.

Tymczasem było wprost przeciwnie. W Wilczym Szańcu i kwaterach pomocniczych rozlokowane były siedziby najważniejszych instytucji wojskowych i wysokich rangą nazistowskich dygnitarzy m. in. Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych, Naczelnego Dowództwa Wojsk Lotniczych, osobiste kwatery – Hermanna Göringa, dowódcy Luftwaffe, i Joachima von Ribbentropa, ministra spraw zagranicznych. Do Wilczego Szańca przybywali również dyplomaci i politycy państw współpracujących z nazistowskimi Niemcami. Sam Hitler spędził w swojej kwaterze blisko 800 dni.

Koniec Wilczego Szańca nadszedł wraz ze zbliżającą się do Prus Wschodnich Armią Czerwoną. 22 listopada 1941 feldmarszałek Wilhelm Keitel rozkazał zniszczenie całego kompleksu. Rozkaz wykonano w styczniu 1945 roku. Podczas wysadzania zabudowań na jeden bunkier zużyto średnio 8 ton trotylu. Eksplozje były tak silne, że najcięższe elementy bunkrów wylatywały w powietrze na wysokość 20-30 metrów.

Aktualnie Wilczy Szaniec jest dostępny dla zwiedzających. Turyści mogą przechadzać się pomiędzy ruinami bunkrów i oglądać pozostałości po skomplikowanym systemie maskowania. Pomimo upływu lat była kwatera główna Hitlera nadal zachwyca swoim rozmachem i pobudza wyobraźnię. To w końcu tutaj zapadały decyzje mające wpływ na przebieg największego konfliktu zbrojnego w historii.

Więcej informacji o Wilczym Szańcu znajdziesz na: https://wolfsschanze.pl/

Międzyrzecki Rejon Umocniony

Genezy powstania tych umocnień należy szukać jeszcze w latach 20. XX wieku, kiedy to pokonane w I Wojnie Światowej Niemcy zaczęły potajemnie budować fortyfikacje zabezpieczające ich wschodnią granicę w rejonie dzisiejszego Międzyrzecza.

Przygotowania do rozpoczęcia prac wystartowały w 1927 roku, na długo przed przejęciem władzy przez NSDAP, a przerwane zostały dopiero ponad dekadę później – w 1938 roku – na rozkaz Adolfa Hitlera, który nie był zadowolony z postępu robót. Mimo to MRU należy do jednych z największych kompleksów fortyfikacji na świecie, a długość podziemnej części niemieckich umocnień przekracza 32 kilometry.

Na odcinku o długości ok. 80 kilometrów wybudowano potężną linię umocnień, która nosiła nazwę Festungsfront im Oder-Warthe Bogen, co oznacza Umocniony Łuk Odry i Warty. W jej skład wchodziło kilkadziesiąt schronów bojowych podzielonych na trzy odcinki: północny, centralny i południowy. Podczas gdy odcinki północny i południowy oparte były o naturalne wodne przeszkody, odcinek centralny był najłatwiejszy do sforsowania przez wrogie natarcie. Dlatego to właśnie tam Niemcy wybudowali najsilniejsze umocnienia.

Plany przewidywały budowę 107 ciężkich schronów bojowych na dystansie zaledwie 16 kilometrów i połączenia ich ze drogą rokadową, złużącą do przerzucania sił w najbardziej zagrożone odcinki frontu. W skład schronów miały wchodzić również umocnienia najwyższej klasy o 3,5 metrowych stropach i płytach pancernych grubych na 600 mm. Wszystkie umocnienia miały zostać uzbrojone w broń przeciwpancerną, artylerią, miotacze ognia, granatniki i broń maszynową.

Nigdy jednak nie ukończono wszystkich bunkrów, ani nie wyposażono ich w broń przeciwpancerną czy zaplecze artyleryjskie. Prawdopodobnie dlatego w styczniu 1945 roku Armia Czerwona przerwała pas fortyfikacji zaledwie po trzech dniach walk. Istotnym czynnikiem było również bardzo słabe obsadzenie schronów materiałem ludzkim – tylko niektóre z nich mogły liczyć na pełną obsadę. 

Po zakończeniu walk obiekty przeszły na własność armii radzieckiej i polskiej. Część z nich zdecydowano się wysadzić w powietrze, w celu pozyskania niezwykle cennej stali. Dziś dawny Umocniony Łuk Warty i Odry jest chętnie zwiedzany przez miłośników historii II Wojny Światowej. Nic w tym dziwnego – kompleks oferuje możliwość wzięcia udziału w wielogodzinnych trasach po podziemnych korytarzach. Najdłuższa z nich, w wersji ekstremalne, trwa ponad 8 godzin. Co ciekawe w podziemnej części tuneli zalęgły się nietoperze, których liczebność szacuje się na 30 000.

Informacje turystyczne znajdziesz na stronie: https://bunkry.pl/

Oceń artykuł:

Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michal Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dołącz do dyskusji

1 komentarzy
avatar autora komentarza
Dobrze, że wymagania są podane jasno i zrozumiale.