Turystyka sakralna w Polsce – 5 kościołów, które musisz odwiedzić

Polska kościołami stoi! Nad Wisłą znajduje się ponad 10 000 kościołów rzymskokatolickich, wśród których znaleźć można liczne zabytki i perły architektury. Wszystkich oczywiście nie uda się zwiedzić, ale jest kilka, które są obowiązkowym przystankiem każdego szanującego się turysty. Oto one.

Bazylika Mariacka w Gdańsku

Nasze zestawienie otwiera największa wybudowana z cegły świątynia w Europie i trzecia pod względem wielkości taka budowla na świecie. Ten monumentalny kościół może pomieścić nawet 25 tys. wiernych, co mniej więcej odpowiada liczbie ludności Gdańska w czasie, kiedy był on budowany. Piszemy mniej więcej, bowiem Bazylikę Mariacką w Gdańsku wznoszono przez aż 159 lat!

Budowla ma 82 metry wysokości, 105 metrów długości i 62 metry szerokości oraz posiada kubaturę równą 155 000 metrom sześciennym. Przestronne wnętrze kościoła, wypełnione dziesiątkami wielowiekowych zabytków sztuki sakralnej, oświetla 36 wielkich okien.

Wyobraźnię zwiedzających pobudza fakt, że podłoga składa się m.in. z 400 płyt nagrobnych. Skrywają one miejsca wiecznego spoczynku znamienitych gdańszczan, którzy przez liczne wieki byli tu chowani. Oczywiście za nie mniej znamienite datki. Napisy wyryte na wielu z nich nadal można odczytać, co stanowi nie lada gratkę dla entuzjastów historii. Najstarsza płyta pochodzi z 1411 roku i należy do burmistrza Leczkowa. Byłego burmistrza, naturalnie.

I być może liczby nie kłamią, ale nie powiedzą też całej prawdy, bowiem nawet skrupulatne wyliczenie wszystkich imponujących statystyk architektonicznych bazyliki nie opisze jej ogromu. W Gdańsku nazywana jest “Koroną Miasta Gdańska”, gdyż jej strzelista bryła zdecydowanie góruje nad okoliczną zabudową. Rzadko kiedy przydomek jest tak celnie dobrany. To jeden z tych zabytków, których wstyd nie zobaczyć. 

Kościół Mariacki w Krakowie

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że jest to najbardziej znany obiekt sakralny w Polsce. Położony na krakowskim rynku Kościół archiprezbiterialny Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zwany także Mariackim, jest wizytówką nie tylko samego miasta, ale i całego kraju.

Obiekt posiada tytuł bazyliki mniejszej, który jest przyznawanym przez papieża wyróżnieniem honorowym nadawanym obiektom sakralnym o wyjątkowej wartości historycznej, duszpasterskiej czy pielgrzymkowej.

Sama budowla mierzy 82 metry wysokości – licząc wieżę wyższą, zwaną Hejnalicą. To właśnie z tej wieży krakowianie mogą usłyszeć wygrywany co godzinę słynny Hejnał Mariacki. Co ciekawe, by było to możliwe, w wieży całodobowe dyżury zamiennie pełni dwóch hejnalistów. Znajduje się w niej się również odlany w 1530 roku dzwon zegarowy o średnicy 165 cm.

Niemożliwe jest wyliczenie w takim zestawieniu wszystkich istotnych zabytków znajdujących się we wnętrzu Kościoła mariackiego, ale z dziennikarskiej rzetelności należy wymienić choćby jeden. Padnie więc, bez niespodzianek, na ołtarz główny, o którym każde polskie dziecko potrafi powiedzieć, że został wykonany przez Wita Stwosza, ale już rzadko który dorosły wie, kim ten facet był. A był rzeźbiarzem, słynnym, znanym i szanowanym przez całą Europę. Można powiedzieć, że był jedną z gwiazd ówczesnego rzeźbiarstwa gotyckiego, choć zapewne nikt z jemu współczesnych nie użyłby tych słów.

Dlatego właśnie został wynajęty przez Radę Miejską Krakowa do wykonania ołtarza w najważniejszym miejskim kościele. Ołtarz, a w zasadzie retabulum, czyli bogato zdobiona i rzeźbiona dekoracja ołtarza, poświecony jest Zaśnięciu Najświętrzej Marii Panny i ma wymiar 11 x 13 metrów, co czyni go największą w Europie gotycką nastawą ołtarzową. 

Przybyły z Norymbergii Wit Stwosz wyrzeźbił go w latach 1477-1489, więc trochę mu to zajęło. Efekt trwającej ponad dekadę pracy zapiera jednak dech w piersiach. Teraz już mniej więcej wiecie, dlaczego ołtarz jest tak ważny. Przy okazji jest też piękny i choćby dla samego widoku warto odwiedzić mariacką świątynię. 

Kościół Pokoju w Świdnicy

Największy drewniany barokowy kościół w Europie. Żeby zrozumieć jego historię, należy cofnąć się w czasie do tzw. pokoju westfalskiego z 1648 roku, kończącego szalejącą w prawie całej Europie wojnę trzydziestoletnią. W bardzo dużym uproszczeniu można ją przedstawić jako starcie katolickiej dynastii Habsburgów z protestanckimi państwami Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, wspieranymi przez inne europejskie państwa protestanckie, jak choćby Szwecję czy Danię.

Przed jej wybuchem wyznawcy religii w wersji a’la Marcin Luter w księstwach dziedzicznych należących do arcykatolickich cesarzy Austrii – księstwach jaworskim, świdnickim i głogowskim – mogli bez problemu brać udział w protestanckich nabożeństwach. Jednak po wybuchu walk i kilku potężnych łupniach zebranych przez stronę katolicką w, nota bene, wojnie religijnej, austriaccy monarchowie nie patrzyli już tak łaskawym okiem na protestantów we własnych włościach. Wojna jednak dobiegła końca, który nie był łaskawy dla strony katolickiej. 

Nie ma sensu nawet pokrótce przedstawiać wszystkich postanowień pokojowych. Dla nas istotne jest to, że na mocy pokoju westfalskiego Habsburgowie musieli zgodzić się na wybudowanie po jednym protestanckim kościele dla każdego z wymienionych księstw. Nazwano je Kościołami Pokoju. Podrażnieni katolicy nie powiedzieli przy tym ostatniego słowa. Owszem dotrzymali warunków i zgodzili się na budowę nowych luterańskich świątyń, ale swoją zgodę obwarowali kilkoma niedogodnymi warunkami:

  • obiekty musiały być wybudowane jedynie przy użyciu materiałów nietrwałych: drewna, piasku, słomy,
  • musiały być wzniesione w ciągu roku,
  • nie mogły swoją bryłą przypominać kościoła,
  • nie mogły być wybudowane w obrębie miejskich murów,
  • musiały być wzniesione całkowicie na koszt protestantów,
  • wykluczono wybudowanie w nich dzwonnic, wież czy szkół przyświątynnych.

Widać więc gołym okiem, że rezydentom cesarskiego pałacu w Wiedniu nie zależało specjalnie, by budowle przetrwały próbę czasu. Trudno im się dziwić, ale oni najprawdopodobniej zdziwiliby się bardzo, gdyby zobaczyli wciąż stojące kościoły w Świdnicy i Jaworze. Pierwszy z wymienionych liczy sobie już ponad trzy i pół stulecia. Trwały ten kościół z nietrwałych materiałów, prawda?

Świdnicki Kościół Pokoju wzniesiono po 10 miesiącach budowy – warunek, jak wszystkie pozostałe zresztą, spełniono – a pierwsze nabożeństwo odprawiono w 1657 roku. Budowla może pomieścić aż 7,5 tys. wiernych i ma powierzchnię 1090 metrów kwadratowych, choć aktualnie grono świdnickich ewangelików liczy co najwyżej sto osób. Dziś powstały w wyniku działań wojennych kościół jest jednak czymś więcej niż miejscem modłów – świątynia stała się ponadczasowym symbolem pojednania religijnego. Obiekt został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. 

Jeśli o jakimkolwiek miejscu można napisać, że ma swoją historię, to świdnicki Kościół Pokoju z pewnością się do tej definicji kwalifikuje. 

Katedra Wawelska

To samo, ale dobitniej, można też napisać o najważniejszym świętym miejscu nad Wisłą. Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Wacława na Wawelu jest bowiem nie tylko kościołem, ale też mauzoleum, w którym znajdują się grobowce najwybitniejszych Polaków: od koronowanych głów po narodowych wieszczów. Monarchowie, książęta, poeci, politycy – na Wawelu spoczywają wszyscy Ci, którzy swoim życiem oddali Polsce nadzwyczajne zasługi. Dość napisać, że pod kopułą wawelskiej katedry znajdują się miejsca wiecznego snu Jana III Sobieskiego, Zygmunta I Starego czy Kazimierza Wielkiego. Zacne grono, prawda?

Lecz krakowska archikatedra była świadkiem nie tylko pogrzebów – to właśnie tutaj odbywały się królewskie koronacje i śluby. Tu biło kulturalne, polityczne i religijne serce całego narodu. Nic więc dziwnego, że wielu nazywa Wawel i znajdującą się w jego obrębie świątynię “Ołtarzem Ojczyzny”. 

Sama świątynia jest klasyczną gotycką trójnawową katedrą z trzema wieżami. W jednej z nich wisi słynny Dzwon Zygmunta, czyli odlany w 1520 roku dzwon ufundowany przez króla Zygmunta I Starego. Według jednej z legend został on przetopiony z armat zdobytych na przeciwniku w zwycięskiej bitwie pod Orszą.

Katedra otoczona jest 19 kaplicami, a niektóre z nich to prawdziwe perły architektury. Na uwagę zasługuje na pewno Kaplica Wazów oraz Kaplica Zygmuntowska. Ta ostatnia jest pięknym przykładem architektury florenckiej znajdującej się poza Włochami. 

Pierwszy kościół w miejscu obecnie stojącej katedry powstał już około 1000 lat temu, a sama świątynia była wielokrotnie przebudowywana. Pozwolimy sobie jednak pominąć suche fakty z historii sztuki – te zdecydowanie lepiej poznawać, przechadzając się po chłodnych marmurach Wawelu. I jeśli Kościół Mariacki to zabytek, którego wstyd nie widzieć, to brak katedry wawelskiej w swoim turystycznym portfolio jest prawdziwą hańbą.

Archikatedra św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu

Wrocławianie nie potrafią wyobrazić sobie panoramy miasta bez charakterystycznych dwóch wież górujących nad zabytkowym Ostrowem Tumskim – najstarszą częścią dolnośląskiej stolicy. Jest pierwszą w pełni gotycką katedrą na ziemiach polskich. I jednocześnie jednym z najbardziej pechowych zabytków sakralnych – na przestrzeni wieków świątynię dotknęły naprawdę liczne katastrofy i kataklizmy. 

Gotycki korpus kościoła powstał w już XIII wieku, ale niestety nie możemy cieszyć oczu jego widokiem. Katedra w aktualnej formie jest bowiem wynikiem bardzo licznych prac konserwatorskich i wielokrotnych rekonstrukcji. A naprawdę miała być po czym rekonstruowana.

W 1540 roku w wielkim pożarze spłonął dach, dzwony i hełm wieży północnej. Kilkadziesiąt lat później, w 1633 roku, podczas walk wojsk habsburskich ze Szwedami w toku znanej nam już wojny trzydziestoletniej spłonęła z kolei wieża południowa i dach zakrystii. 

W 1759 roku kolejny pożar zniszczył dachy nad nawami, wszystkie wieże wraz z dzwonami oraz mały chór i organy. Z tych zniszczeń budowla podnosiła się bardzo powoli, bo aż 150 lat. I gdy wydawało się, że pechowy los to już melodia przeszłości, wrocławską katedrę w 70% zniszczyły walki toczone podczas II Wojny Światowej. 

Katedra straciła w czasie oblężenia Festung Breslau m. in. obydwa hełmy wież, które odzyskała dopiero w 1991 roku. Od tego momentu jej wysokość szacuje się na około 97 metrów. Na szczyt jednej z wież można dostać się windą, z której rozciąga się wspaniały widok na panoramę Wrocławia. 

Wszystkie te wydarzenia miały olbrzymi wpływ na to, że oprócz gotyckiego szkieletu, świątynia może poszczycić się licznymi dodatkami wywodzącymi się z różnych epok i stylów architektonicznych. Neogotyk, barok, klasycyzm i historyzm – miłośnicy historii sztuki znajdą w obrębie jej murów wiele smaczków. Zresztą nie tylko oni, zwiedzanie archikatedry wraz z otaczającym ją Ostrowem Tumskim można z czystym sumieniem polecić każdemu.

Oceń artykuł:
15,00
Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Michal Rosiak

Content manager w porównywarce ubezpieczeń Mubi.pl. Dba, by każdy artykuł poradnikowy pojawiający się w naszym serwisie miał odpowiednią wartość merytoryczną i nie urągał zasadom języka polskiego. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Historia oraz Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu na kierunku Zarządzanie. Posiada sześcioletnie doświadczenie w prasie tradycyjnej i internetowej.

Dołącz do dyskusji

0 komentarzy
Skomentuj jako pierwszy!