Wakacje poza sezonem w Polsce – gdzie i kiedy najlepiej się wybrać?

Zbliża się lato, a Ciebie przeraża wizja tłumów oblegających najsłynniejsze polskie centra turystyczne? Dostajesz gęsiej skórki na myśl o czekających Cię tam kosmicznych wydatkach? Wielu pułapek czyhających na urlopowiczów można uniknąć, wybierając się na wakacje w mniej popularnych terminach. Kiedy i gdzie zaplanować taki wypoczynek w Polsce?

Za gorąco. Za zimno. Za dużo ludzi. Za mało atrakcji. I tak dalej, bo powody do narzekań na wakacyjne wyjazdy znajdą się zawsze, niezależnie od terminu i celu wycieczki. Choć wiele z nich jest oczywiście przesadzona, część jak najbardziej ma sens, zwłaszcza ta dotycząca uciążliwości wypoczynku w szczytowych momentach sezonu turystycznego.

Może więc warto ich uniknąć, tak planując urlop, by przypadł on na nie do końca oczywiste miesiące? Wbrew pozorom możliwych opcji podróży wcale nie będzie wtedy mało – nawet w te rejony Polski, które kojarzą się z tylko jedną porą roku.

Sezon turystyczny w Polsce, czyli właściwie kiedy?

Zanim jednak przejdziemy do zastanawiania się, kiedy i gdzie najlepiej wyjechać, warto zadać sobie podstawowe pytanie: kiedy właściwie przypada sezon urlopowy w Polsce? Najbardziej oczywista odpowiedź brzmi rzecz jasna w wakacje, czyli w okresie, gdy przerwę od szkolnych obowiązków mają dzieci i młodzież.

Od końca czerwca, przez cały lipiec oraz sierpień ośrodki turystyczne przeżywają więc istne oblężenie, ale to wcale nie tak, że na tym się kończy. Wysoki sezon, czyli czas, kiedy wakacyjne wyjazdy są najdroższe, trzeba bowiem nieco przedłużyć – można o nim mówić od połowy czerwca do połowy września. Ponadto na przestrzeni całego roku zdarzają się krótsze okresy, podczas których natężenie ruchu turystycznego znacznie się zwiększa. Są to:

  • majówka – zwłaszcza gdy rozmieszczenie dni wolnych od pracy pozwala na dłuższy urlop;
  • ferie zimowe – dwa tygodnie przypadające na styczeń i luty;
  • święta Bożego Narodzenia i sylwester – okres ten może się przedłużyć do święta Trzech Króli;
  • święta wielkanocne – w mniejszym stopniu.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że sezony wysokie i niskie kształtują się czasami zupełnie inaczej w zależności od regionu i jego atrakcji. W okresie zimowym, gdy nadmorskie kurorty pustoszeją, ich rolę przejmują popularne ośrodki narciarskie, które pękają w szwach w grudniu, styczniu czy lutym. Wybierając właściwy termin wyjazdu, w pierwszej kolejności powinniśmy więc ustalić, jak chcemy spędzić urlop i na tej podstawie określić cel podróży.

Wady i zalety spędzania wakacji w Polsce poza sezonem

Wyjazd na urlop poza sezonem nie jest bynajmniej obowiązującą od lat regułą. Jeśli jeszcze przed kilkoma lub kilkunastoma laty chcieliśmy wypocząć w innym terminie niż wszyscy, pewne było, że napotkamy na swojej drodze sporo przeszkód, na czele z mocno ograniczoną ofertą hoteli i innych ośrodków. Dziś problem jest o wiele mniejszy, bo nie tylko centra turystyczne w rodzaju Zakopanego czy Krakowa starają się pozostawać atrakcyjne dla odwiedzających przez cały rok.

Co nie oznacza rzecz jasna, że wakacje przed lub po sezonie i w jego trakcie niczym się nie różnią. Każda opcja ma swoje mocne i słabe strony, dlatego warto je dobrze rozważyć. Zacznijmy od zalet – jakie są największe plusy wypoczynku poza sezonem?

  1. Niższa cena – to bez dwóch zdań znaczący atut urlopu poza sezonem, choć oczywiście nie można z nim przesadzać. Spędzanie wakacji w nietypowym terminie nie oznacza przecież jeszcze, że automatycznie znajdziemy miejsce w najlepszym hotelu za pół darmo. Różnice w cenach są jednak widoczne (czasem nawet do 30-40%), zwłaszcza jeśli wybierzemy te miesiące w roku, gdy ruch turystyczny jest z reguły najmniejszy, a więc marzec czy listopad. Na mniejszy koszt wyjazdu można jednak liczyć w praktycznie każdym momencie poza szczytem sezonu.
  2. Mniejszy tłok – dla wielu będzie to podstawowa zaleta wakacji poza sezonem. A już na pewno dla tych, którzy poczuli na własnej skórze, z czym wiąże się na przykład przejście szlaku na Morskie Oko lub spacer po sopockim molu w szczycie sezonu. Poza nim w tych najczęściej wybieranych przez odwiedzających miejscach można liczyć na zdecydowanie mniejszy ścisk, z kolei w miejscowościach turystycznych ruch wręcz zamiera. To natomiast oznacza również takie ułatwienia, jak mniejsze kolejki do kas, więcej miejsc do parkowania, itp.
  3. Łatwiej o nocleg w konkretnym terminie – planując zbyt późno urlop w okresie letnim, trzeba się liczyć z tym, że większość miejsc będzie już pozajmowana. Poza sezonem ten problem znika, ponieważ obłożenie hoteli czy pensjonatów jest znacznie mniejsze. Można wręcz zorganizować wyjazd z dnia na dzień, wcale nie musząc się decydować na jedyną dostępną opcję.
  4. Mniejszy ruch na drodze – docenią to szczególnie turyści zmotoryzowani, którzy odstali swoje choćby na Zakopiance lub trasie na Półwysep Helski. Oczywiście wyjazd poza sezonem nie gwarantuje pustych dróg, ale natężenie ruchu jest nieporównywalne w zestawieniu z okresem wakacyjnym. Mniejszy tłok sprawia też, że zdecydowanie łatwiej o zakup biletu w pociągu lub autobusie.

Brzmi naprawdę dobrze, ale w końcu skądś się wzięło to, że pewne miesiące w roku są wśród turystów popularniejsze od innych, prawda? Jakie są zatem najistotniejsze wady wyjazdu na wakacje poza sezonem?

  1. Pogoda – to nie tyle oczywista wada, co spora niewiadoma. Wszak z polskim klimatem, zwłaszcza w ostatnim czasie, pewnym nie można być absolutnie niczego. Plany posezonowej wycieczki nad morze mogą więc zostać pokrzyżowane przez nierówne zmagania z deszczem i wiatrem, a wiosenne lub jesienne wyprawy w góry w jednej chwili zamienić się z przyjemnego spaceru w walkę z siłami natury. Wakacyjne miesiące w Polsce nie dają wprawdzie żadnej gwarancji w kwestii dobrej pogody, ale nie da się ukryć, że są zwyczajnie cieplejsze.
  2. Mniej atrakcji – mniejszy ruch w kurortach ma swoje oczywiste zalety, ale niestety oznacza też, że trzeba się pogodzić z pewnymi niedogodnościami. Cisza i spokój są okupione brakiem dostępu do licznych atrakcji, które działają tylko w sezonie, lub trudnościami ze znalezieniem otwartej knajpki czy restauracji. Kłopotliwe może się też okazać planowanie urlopu z dziećmi, ponieważ wiele kierowanych do rodzin ofert kończy się wraz z początkiem roku szkolnego.
  3. Utrudniony dojazd – mniejszy ruch na drogach to fakt, ale trzeba brać pod uwagę, że jeśli nie jesteśmy zmotoryzowani, dotarcie w niektóre miejsca może być znacznie utrudnione. Koleje czy autobusy są mniej zatłoczone, lecz kursują z niższą częstotliwością, niektóre połączenia bywają nawet całkowicie zawieszane.

Urlop nad polskim morzem – kiedy jechać poza sezonem?

Wybierając się na wakacje nad Bałtykiem poza wysokim sezonem, wcale nie trzeba rezygnować z plażowania, kąpieli w morzu czy innych letnich atrakcji. Dobrze zaplanowany urlop umożliwi to wszystko, pozwalając jednocześnie nacieszyć się większym spokojem i brakiem konieczności walki o kawałek wolnej plaży.

Kiedy w takim razie szykować się na wyjazd? Jeśli chcesz skorzystać z uroków polskiego morza, unikając wakacyjnego ścisku, powinieneś celować albo w pierwszą połowę czerwca, gdy sezon wakacyjny jeszcze się nie rozpoczął, albo w początek września, gdy większość turystów już się wyniesie.

Warto bowiem pamiętać, że koniec wakacji nie oznacza jednocześnie końca lata – ciepłe dni we wrześniu to norma, a nagrzana w lipcu i sierpniu woda jest wówczas nawet przyjemniejsza. Czerwiec jest nieco chłodniejszy, za to pogoda w tym miesiącu odznacza się sporą stabilnością, raczej nie ma więc powodów do obaw o jej nagłe załamanie.

Wiosną, jesienią i zimą nad Bałtykiem nie ma oczywiście sensu liczyć na wysokie temperatury, jednak szukający rozrywek innych niż wygrzewanie się na słońcu, mogą śmiało planować urlop również w tych terminach. Spacery brzegiem morza czy po opustoszałych promenadach to idealny sposób na odpoczynek, a dodatkowo mają one zalety zdrowotne – nadmorskie powietrze jest wówczas znacznie bogatsze w jod, który działa zbawiennie na drogi oddechowe.

Na wycieczkę w góry w sezonie letnim czy zimowym?

Z górami sprawa wygląda o tyle inaczej niż z morzem, że wędrować po nich można praktycznie przez cały rok. Trzeba jednak liczyć się z tym, że w zależności od sezonu czeka nas nie tylko inne natężenie ruchu na szlakach, ale też zupełnie różna skala napotykanych trudności i zagrożeń.

Na jakie miesiące przypadają sezony letni i zimowy w polskich górach? Okres ten nieco się różni w zależności od wysokości pasma.

  • Sezon letni w niskich i średnich górach takich jak Bieszczady, Beskidy, Pieniny, Sudety czy Gorce zaczyna się wcześnie, bo już na przełomie marca i kwietnia. Trwa on do listopada lub nawet grudnia, gdy zaczyna się sezon zimowy.
  • Sezon letni w górach wysokich, a więc w polskich Tatrach, każe na siebie czekać nieco dłużej, bo do czerwca. Kończy się tam natomiast najpóźniej w listopadzie.

Co to dokładnie oznacza? Przede wszystkim jest to wskazówka dla mniej doświadczonych turystów, by na górskie wędrówki wybierać się raczej w cieplejszych miesiącach. Góry zimą, zwłaszcza tak wysokie jak Tatry, to nie żarty, a wyjście w nie bez odpowiedniego sprzętu, ubioru czy umiejętności może być śmiertelnie niebezpieczne. Oczywiście lekceważenie niższych pasm też może się skończyć tragicznie.

Lepsze warunki do turystyki górskiej panują w sezonie letnim, ale już niekoniecznie tylko w okresie wakacyjnym. Ten bowiem charakteryzuje się największym tłokiem na szlakach. Aby go uniknąć, można spokojnie planować wyprawy na wiosnę lub jesienią, gdy warunki w górach nie są jeszcze złe, a ruch znacznie mniejszy.

Trzeba jednak przy tym pamiętać, że pora roku nie zwalnia nas z zachowywania się odpowiedzialnie. Może się bowiem zdarzyć, że wiosną w wyższych partiach gór zalegać będzie jeszcze śnieg (w Tatrach zdarza się to nawet w lipcu), a już na pewno trafimy na śliskie i błotniste nawierzchnie, na których nietrudno o wypadek.

Uważać trzeba więc zawsze, pamiętając o tym, by przed wyruszeniem w drogę sprawdzić warunki pogodowe (to góry – tutaj pogoda może zmienić się w mgnieniu oka). Koniecznie należy też odpowiednio zaplanować wędrówkę, rozpoczynając ją najwcześniej, jak to możliwe. Jesienne dni są bowiem krótsze, w związku z czym o wiele łatwiej dać się wówczas zaskoczyć na szlaku po zapadnięciu zmroku.

Oceń artykuł:

Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Mateusz Piesowicz

Studiował prawo i kulturoznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a od kilku lat doskonali swoje umiejętności w pracy redaktorskiej. Od dłuższego czasu związany z branżą kulturalną, chętnie nabywa jednak nowych doświadczeń, by dzielić się nimi z czytelnikami za pomocą jasnych i przystępnych tekstów.

Dołącz do dyskusji

0 komentarzy
Skomentuj jako pierwszy!