Holandia – poradnik dla turystów

Miasto pełne pereł architektury, muzeów, galerii sztuki i tętniących życiem wodnych kanałów? Jeśli pomyślałeś o Wenecji, musisz koniecznie wybrać się do stolicy Holandii – Amsterdamu. I to nie tylko z powodu słynnych coffee shopów.

Podróż do Holandii – planowanie

Samolot. Amerykanie mawiają, nie bez złośliwości, że Europa jest wielkości ich supermarketów. Ma to jednak swoje zalety. Łatwiej i szybciej dostać się wszak z Polski do Holandii niż z Miami do Los Angeles, prawda? No to korzystajmy z tej łatwości. Bezpośrednie połączenia z Warszawy do Amsterdamu oferowane przez polski LOT kosztują 409 zł za osobę (stan na dzień 20.03.2020). Podróż samolotem trwa ok. 2 godziny. Bez trudu znajdziesz jednak bardziej budżetowe propozycje tanich linii lotniczych. Przy odrobinie szczęścia bilety nabędziesz nawet za 170 zł, choć często nie do samego Amsterdamu. 

Pociąg. To coś, co zadowoli – przynajmniej częściowo – miłośników kolei Transsyberyjskiej, bo podróż pociągiem do Amsterdamu ma ze słynną rosyjską trasą przynajmniej jeden wspólny mianownik – trwa naprawdę długo – 26 godzin! Na tym niestety podobieństwa się kończą, bo i widoki za oknem nie takie same jak w sercu Rosji, i spokój podróży będzie zakłócany co rusz przesiadkami, których będzie aż 4. Bilet nie należy tez do najtańszych. Już pierwszy etap Warszawa-Katowice to 78 zł mniej w wyjazdowym budżecie. Dalej jest tylko gorzej.

Autobus. W porównaniu do kolei, autobus zaoszczędza na trasie zawrotne 2 godziny i zjawi się w stolicy Holandii po trwającej okrągłą dobę trasie z 1 przesiadką. Bilety kosztują ok. 200 zł. Kuszące? No właśnie. 

Samochód. Jeśli dwa poprzednie punkty były dla Ciebie wizualizacją mąk piekielnych, zanim zabukujesz bilety lotnicze, rozważ jeszcze ostatnią opcję, czyli własne cztery kółka. Rzut oka na mapę Europy i już wiadomo, dlaczego ta opcja może być tą właściwą.  Holandia to nieduży kraj o powierzchni zaledwie 41,5 tys. km kwadratowych, czyli jest tylko trochę większa od Wielkopolski (29 tys. km kwadratowych), co w połączeniu z faktem, że znajduje się blisko polskich granic, może Cię popchnąć do zaplanowania wycieczki samochodowej. Czy to ma sens? Ano ma, tylko trzeba być świadomym wszystkich za i przeciw. 

Po pierwsze podróż samochodem z Warszawy do Amsterdamu potrwa 10,5 godziny. Odstraszające? Może zabrzmi to mniej groźnie, jeśli dodamy, że aż 1175 z 1798 km, czyli lwią część trasy, pokonasz, szusując po autostradach, głównie niemieckich. Łączny koszt paliwa i przejazdów płatnymi drogami wyniesie ok. 520 zł. Odpowiada Ci i długość trasy, i finanse? Super, ale musisz jeszcze znać kilka faktów o obowiązujących w Holandii przepisów drogowych, które – jak wiele innych holenderskich praw – są dość liberalne.

Obowiązkowe wyposażenie samochodu. Poprzeczka nie wisi zbyt wysoko – musisz posiadać jedynie trójkąt ostrzegawczy. Kamizelka odblaskowa, gaśnica, apteczka i zapasowa opona są zalecane, ale nie obowiązkowe. 

Dozwolona prędkość. Zakładając, że wybierasz się w trasę swoim samochodem osobowym, musisz przestrzegać następujących ograniczeń: 

  • Autostrady – 120 km/h,
  • Drogi ekspresowe – 80 km/h,
  • Jazda w terenie zabudowanym – 50 km/h.

Dokumenty. Obowiązkowo musisz posiadać:

  • Prawo jazdy,
  • Ubezpieczenie OC [podlinkowane],
  • Dowód osobisty ważny jeszcze przez przynajmniej 6 miesięcy.

Ciekawostka: Wjazd na dowód osobisty obowiązuje tylko w europejskiej części Królestwa Niderlandów. W zamorskich częściach państwa wymagany jest paszport. 

Alkohol. Dopuszczalne stężenie alkoholu we krwi wynosi:

  • 0,5%, 
  • 0,2% w przypadku kierowców posiadających prawo jazdy dłużej niż 5 lat. Holendrzy, pomimo liberalnego podejścia do życia, chronią się przed brawurą młodości. 

Pasy bezpieczeństwa. Obowiązkowo!

Światła. Co ciekawe, tylko w nocy i w przypadku wystąpienia złych warunków atmosferycznych obowiązuje nakaz jazdy z włączonymi światłami. Ta druga część brzmi trochę ślisko, w związku z czym lepiej dmuchać na zimne i po prostu włączyć światła. Opłaty. Drogi i autostrady w Holandii są co do zasady bezpłatne. Wyjątkami są dwa tunele: Dordse Kil i Westerschelde, za przejazd którymi zapłacisz kolejno 2 i 5 euro.

Kiedy najlepiej odwiedzić Królestwo Niderlandów?

Holenderski klimat jest jak tamtejsze prawo – łagodniejszy od naszego. Najzimniejszym miesiącem w roku jest styczeń, a i tak średnia temperatur oscyluje w granicach 3-6 stopni Celsjusza. W okresie od maja do września panuje tam wręcz idealna pogoda do miejskiego zwiedzania – wskazania termometrów nie chcą się za bardzo oddalać od poczciwych 20 stopni. I tak jest na terenie całego kraju, bo przez brak jakichkolwiek większych gór i wzniesień, klimat jest praktycznie taki sam w całej Holandii. 

Na wycieczkę do Niderlandach koniecznie wyposaż się w parasol i dobrą kurtkę przeciwwietrzną, bo przez brak większych przeszkód terenowych morskie wiatry są mocno odczuwalne i często niosą ze sobą deszczowe chmury. My zdecydowanie polecamy wizytę w maju, bo właśnie wtedy kwitną tam tulipany, czyli kwiaty-symbole całego państwa. Krajobraz holenderskiej wsi to często wielokolorowe pola tulipanów ciągnące się po horyzont – to warto zobaczyć. Za to od połowy października do połowy marca znacząco niższa jest liczba turystów na ulicach holenderskich miast. A chętnych do zwiedzania nie brakuje – 800-tysięczny Amsterdam rocznie odwiedza prawie 20 milionów turystów!

Ważne informacje

Waluta. Królestwo Niderlandów jest częścią Strefy Euro. Ba! Holandia jest jednym z państw-założycieli Strefy Euro. Dla podróżującego oznacza to oczywiście, że będzie zmuszony do skorzystania z punktów wymiany walut lub płatności kartą płatniczą. Wymiana gotówki w popularnych turystycznie lokalizacjach wiąże się z niekorzystnym kursem. To samo czeka Cię w przypadku płatności złotówkową kartą płatniczą. Bank pobierze opłatę za przewalutowanie oraz dokona go na swoich, dla Ciebie niezbyt przychylnych, warunkach. Podwójna kara, można by rzec. Dlatego lepiej zawczasu wybrać się do polskich kantorów i lub przewalutować pieniądze online – oszczędzisz sobie biegania po Amsterdamie, złorzecząc pod nosem na wygórowane kursy.

Ciekawostka: Euro nie jest walutą płatniczą na terenie całego państwa. Zamorskie części dysponują odmiennymi walutami w zależności. W przypadku wysp Bonaire, Sint Eustatius i Saba oficjalnym środkiem płatniczym jest słynny dolar amerykański.

Wtyczki. Jako szanujący się turysta z pewnością masz zamiar poinformować za pośrednictwem mediów społecznościowych cały świat, albo przynajmniej Twój świat, o udanej wyprawie. Do tego potrzebny Ci będzie naładowany telefon. I nie powinno być z tym żadnego problemu, bo Holendrzy używają europejskich gniazdek typu C i F. 

Bezpieczeństwo. Aktualnie władze państwowe utrzymują czwarty (z pięciu możliwych) stopień zagrożenia terrorystycznego, co oznacza, że holenderski rząd uznaje taki atak za możliwy. W związku z tym odprawy na lotniskach mogą trwać nieco dłużej niż zazwyczaj. 

Zdrowie. Nikomu nie życzymy problemów zdrowotnych na urlopie, ale jak mówi przysłowie: przezorny – zawsze ubezpieczony. Ty bądź właśnie przezorny i w jednej z placówek NFZ wyrób Europejską Kartę Ubezpieczenie Zdrowotnego (EKUZ), która uprawnia do korzystania z publicznych placówek służby zdrowia na terenie całej Unii Europejskiej. Więcej informacji o EKUZ znajdziesz tutaj:  https://www.nfz.gov.pl/dla-pacjenta/nasze-zdrowie-w-ue/leczenie-w-krajach-unii-europejskiej-i-efta/jak-wyrobic-karte-ekuz/

Holandia – co warto zwiedzić?

Amsterdam. Jedno z najbardziej otwartych miast świata, które słynie z tolerancji, otwartości i bardzo wielu kanałów, przy których zacumowane są jeszcze liczniejsze łódki, barki i pływające domy, których w Amsterdami znajduje się aż 2500. To właśnie wokół kanałów toczy się rytm życia miasta. Tu się imprezuje, pija poranną kawę, spotyka ze znajomymi. 

Łącznie tych życiodajnych arterii miejskiego krwioobiegu jest ponad 150, a przerzucono nad nimi aż 1200 mostów. To wszystko zaplątane jest w gąszczu ścieżek rowerowych, z których lokalni mieszkańcy bardzo chętnie korzystają. W zasadzie trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie wpaść w tym całym harmidrze na jakiegoś rowerzystę.  A pomyśleć, że wszystko zaczynało się skromnie – od małej wioski rybackiej założonej w XII wieku.

Nie sposób również wymienić wszystkich miejsc wartych choćby postawienia stopy w ich pobliżu. Na pewno trzeba rozważyć odwiedziny jednego z 75 muzeów, Domu Rembrandta, Domu Van Gogha lub bardziej niszowych placówek, jak Muzeum Figur Woskowych Madame Tussauds, Muzeum Haszyszu, Marihuany i Konopii, czy Muzeum Erotycznego. W tej ostatniej branży słynie oczywiście Dzielnica Czerwonych Latarń, w której prym wiodą przedstawicielki najstarszego zawodu świata. 

Miłośnikom mocnych wrażeń z pewnością spodoba się w jednym z bardzo licznych Coffee Shopów, w których całkowicie legalnie palić można marihuanę. Nie jest jednak prawdą, że ten narkotyk jest w Holandii legalny – posiadanie do 5 g nie jest po prostu karalne, ale policja ma wciąż prawo zarekwirować nawet taką ilość marihuany. Po prostu tamtejsze władze przymykają na nie oboje oczu. 

Miłośników piłki nożnej skusi zapewne wizyta na stadionie miejscowego Ajaxu Amsterdam, klubu-ikony, który od dekad rozsławia imię holenderskiego futbolu totalnego. 

Haga. Pomimo faktu, że to Amsterdam jest konstytucyjną stolicą Holandii, to właśnie w Hadze swoje siedziby ulokowały wszystkie państwowe urzędy publiczne, rząd, przedstawicielstwa dyplomatyczne i rodzina królewska. Klimat haskich ulic jest zdecydowanie mniej imprezowy niż amsterdamski. Spotkasz tu mniej turystów, a więcej mówiących różnymi językami dyplomatów oraz ich świty.  W mieście znajdują się bowiem siedziby Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, Międzynarodowego Trybunału Karnego, Międzynarodowego Instytutu Statystycznego, Międzynarodowego Centrum Prasowego, Europejskiego Urzędu Policji (EUROPOL). Z dziennikarskiej rzetelności musimy również napomknąć, że tutejsze ceny potrafią być zabójcze. 

Z obowiązkowych przystanków dla każdego zwiedzającego należy wymienić Pałac Binnenhof, czyli XII-wieczny gotycki kompleks pałacowy, oraz Muzeum Mauritshuis, w którym można podziwiać obrazy najwybitniejszych holenderskich malarzy.

Tereny wiejskie. Kanały, pola tulipanów, wiatraki i małe, malownicze miasteczka – tak w skrócie można opisać krajobraz, jaki rozpościera się za rogatkami największych holenderskich miast. W czasie rewolucji przemysłowej w całej Holandii wznosiło się ok. 10000 wiatraków. Do dziś przetrwał jedynie co dziesiąty, ale to w zupełności wystarczy. 

Co zjeść w Holandii?

Stamppot – danie jednogarnkowe, serwowane w nieprzyjemne, chłodne wieczory. Składa się głównie z utuczonych ziemniaków, warzyw i kiełbasy rookworst. Spotykane są także wersje ze smażonym boczkiem i kiszoną kapustą. Prawda, że znajome klimaty?

Hachee – Holendrzy kochają prostotę i… ziemniaki. Hachee to udowadnia. To kolejne danie jednogarnkowe, w którym główne skrzypce grają duszona wołowina i cebula, podawane razem z ziemniaczanym puree lub frytkami, które Holendrzy także darzą szczególną kulinarną estymą.

Erwtensoep – zupa, która łudząco przypomina naszą, swojską grochówkę. Głównymi składnikami są zielony groch, kiełbasa, ziemniaki – oni dodają je wszędzie! –  oraz przyprawy: majeranek i czosnek. Bardzo sycąca i pożywna. 

Haringsalade met bietjes – Miks śledzi, cebuli, korniszonów oraz buraków (ugotowanych i pokrojonych) i, a jakże, ziemniaków. Kolejne danie, które zachwyca prostotą i łatwością wykonania, ale jest przy tym pełne aromatu i smaku. Nic tylko kraść przepis. 

Holandia jest pełna… Holendrów

Można godzinami rozprawiać o restauracjach, zabytkach, miastach i atrakcjach turystycznych, ale każde z tych miejsc tworzą ludzie, a w tym przypadku Holendrzy. Jacy są? Bardzo charakterystyczną cechą Holendrów jest pewność swoich osądów. Po prostu lubią mieć rację i jeszcze bardziej lubią to okazywać. Można powiedzieć, że to naród, który „swoje wie”. Warto o tym pamiętać, rozpoczynając z nimi dyskusję na temat, który może rozpalić emocje. Tak, piłka nożna to jeden z takich tematów. 

Będziesz za to mógł podyskutować po angielsku, bo bardzo wielu Holendrów świetnie włada językiem Shakespeare’a. Nie pogadasz za to o ich zarobkach i lepiej nie próbuj – Holendrzy nie cierpią, kiedy ktoś pyta o zawartość ich portfela. Możesz za to swobodnie pytać o wzrost. Mieszkańcy królestwa Niderlandów są bowiem statystycznie najwyższym narodem na świecie. Mężczyźni mierzą średnio 184 cm, a kobiety 171 cm. Mimo to nie spoglądają na innych z góry i potrafią być niezwykle tolerancyjni. Także nie ma powodów do obaw. Jest za to mnóstwo powodów, by Holandię odwiedzić.. 

Oceń artykuł:

Loading...
zdjęcie autora
Autor artykułu: Teresa Wrońska

Ubezpieczenia samochodowe są moim konikiem, ponieważ 7 lat pracowałam jako agent ubezpieczeniowy. Miałam okazję sprzedać kilka tysięcy polis OC/AC, dlatego poznałam większość problemów kierowców. Teraz chętnie rozwiązuję je dla użytkowników porównywarki Mubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *